środa, 30 grudnia 2015

Rozdział 12

Znów rano obudziłam się o godzinie 6:45 od razu sprawdziłam insta i fb. Następnie udałam się do łazienki wykonać poranne czynności, a gdy już skończyłam  poszłam zjeść śniadanie, które zostawiła mi na stole mama wraz z liścikiem kiedy go przeczytałam okazało się, że wyjechała na pokaz do Paryża i wraca w przyszłym tygodniu. Super pomyślałam, będę musiała sama odwiedzić Dawida. Spojrzałam na zegarek była już 7:30 wiec szybko poszłam się ubrać. Po 5 minutach byłam już gotowa więc wyszłam z domu oczywiście na podjeździe czekał już na mnie Konrad w swoim samochodzie, przywitałam się z nim dając mu buziaka w policzek. Chłopak bardzo się ucieszył.
-Jak się spało. - Zapytał.
- Bardzo dobrze. - Powiedziałam z uśmiechem. - Nadal mieszka u ciebie Magda ?
- Tak trochę przedłużyła swój pobyt tutaj i zostaje do piątku. - Odpowiedział. Przez resztę drogi śmialiśmy się i żartowaliśmy. W końcu dojechaliśmy do mojej szkoły. Pożegnałam się i wyszłam z auta. Dziś lekcje skończyłam o 14.10, po wyjściu ze szkoły podbiegła do mnie Nicol.
- Cześć! Czemu cie nie było w szkole? - Zapytałam.
- Pogadamy o tym u ciebie w domu. Dobrze?
- Tak jasne nie ma problemu i przy okazji pomożesz mi upiec ciasto bo idę dziś odwiedzić nowego sąsiada. - Uśmiechnęłam się. Jednak widziałam, że Niki jest smutna i wystraszona. 20 minut później byłyśmy już u mnie w domu, zrobiłam przyjaciółce gorącą herbatę a ja sama zabrałam się za robienie ciasta.
- Opowiadaj co się dzieje. - Powiedziałam.
- Hmm bo widzisz. - Zaczęła. - Ostatnio kochałam się z Maksem, wiesz normalna rzecz ale dziś strasznie bolał mnie brzuch i rano wymiotowałam. Boję się, że ... - Nie dokończyła bo zaczęła płakać. Od razu przytuliłam przyjaciółkę i zaczęłam ją pocieszać.
- Niki, może zjadłaś coś nie świeżego i to ci zaszkodziło ?
- Nie, nie wykluczone.
- A robiłaś test. - Zapytałam.
- Chyba trochę za wcześnie na to jednak zrobię go w przyszłym tygodniu. - Obydwie w duchu miałyśmy nadzieje, że test nie pokaże dwóch kresek. Porozmawiałam jeszcze chwilę z przyjaciółką i poszła do domu. Ja zajęłam się kończeniem ciasta, około godziny 16 zaczęłam się zbierać, i poszłam do Dawida. Po kilku minutach już stałam pod jego drzwiami i dzwoniłam dzwonkiem, chwile potem otworzył je Dawid. Przywitał się ze mną uśmiechając się łobuzersko po czym pocałował mnie w policzek.
- Proszę wejdź. - Zaproponował.
- Gdzie zostawić ciasto ? - Zapytałam. Ręką wskazał na kuchnie. Zostawiłam je tam po czym usiadłam na kanapie w salonie, Dawid zrobił to samo i usiadł koło mnie. Od razu zaczęliśmy rozmawiać wypytywałam go prawie o wszystko między innymi czemu akurat tutaj się wprowadził, gdzie wcześniej mieszkał i tego typu rzeczy. Po około 2 godzinach spędzonego w ten sposób czasu z kolegą dostałam sms od Konrada z pytaniem jak się bawię z nowym sąsiadem, przewróciłam oczami i odłożyłam telefon. Dawid dziwnie się na mnie popatrzył. 
- Chłopak ? - Zapytał. Spaliłam buraka i odpowiedziałam. 
- Nie, nie to przyjaciel pyta jak się bawię. - Uśmiechnęłam się lekko. 
- Spoko. - Powiedział po czym teraz jemu zadzwonił telefon, odebrał i wyszedł z salonu. Kiedy wrócił przeprosił mnie i powiedział, że musi pilnie wyjść z domu. Pożegnaliśmy się i ruszyłam w kierunku domu. Po drodze odpisałam Konradowi i zadzwoniłam do przyjaciółki, oczywiście wypytałam jak się czuje i czy zrobiła już test. Dowiedziałam się tylko tyle, że już jest lepiej. Po skończonej rozmowie usiadłam na ławce przed domem i zaczęłam rozmyślać. 
________________________________________________________________________
I jest kolejny rozdział, wybaczcie, że taki krótki. 

czwartek, 24 grudnia 2015

Wesołych świąt !!!


Witam!

Dziś Wigilia a ja dostałam weny i o to pojawił na moim blogu nowy rozdział. Przepraszam Was za to, że tak długo nie pisałam ale po prostu brak mi weny :/ Bardzo chciałabym pisać chęci są ale weny nie ma. Tak wo gule to chciałabym życzyć Wam wesołych i spokojnych świąt Bożego Narodzenia to bardzo piękny czas, który spędzicie z rodziną :) Szczerze to nie czuje tych świąt u mnie w Krakowie śniegu brak :( Do następnego rozdziału !!! :D 

Pozdrawiam Weronika OX   

Rozdział 11


# Z perspektywy Lucy.

Kiedy weszłam do pokoju czekał na mnie śliczny bukiet czerwonych róż. Uśmiechnęłam się do siebie obok bukietu znalazłam mały liścik a jego treść brzmiała ;

,, Lucy chciałbym bardzo Cię przeprosić za to co stało
się w szkole nie powinienem się tak zachowywać,
wybacz mi.

                                                                                                             Mateusz"

Od razu straciłam humor, nie przepadam za tym typkiem i nic tego nie zmieni. Jeszcze 2 lata pomyślałam w duchu. Zabrałam potrzebne mi rzeczy i poszłam wziąć kąpiel, po 30 minutach relaksu musiałam wyjść z wanny ubrać się w piżamkę i położyć się spać. O godzinie 6:45 zadzwonił budzik i zaczęłam codzienną rutynę. Na przystanku oczywiście przywitała mnie Nicol. A pod szkołą jak zawsze Maks. Zostawiłam parę samą i dułam się wolnym krokiem do szatni zostawiłam tam płaszcz i poszłam do sali, w której miałam mieć pierwszą lekcje. Geografia szybko zleciała nawet załapałam dobrą ocenę z odpowiedzi. Następna była lekcja wychowawcza, na niej pani ogłosiła, że nie mamy dwóch ostatnich lekcji czyli wychodzimy o 12.25. Cały dzień dla siebie, jak miło pomyślałam. Po skończonych lekcjach wróciłam do domku a po drodze zahaczyłam jeszcze o sklep bo nie chciało robić mi się obiadu więc kupiłam sobie gotową pizze. Kiedy ją zjadłam poszłam się pouczyć i odrobić lekcję około godziny 17 wróciła moja mama przywitałam się z nią i chwile pogadałyśmy. Powiedziała mi, że mamy nowego sąsiada i wypadało by go odwiedzić. Stwierdziłyśmy, że jutro wieczorem wpadniemy do niego. Po skończonej rozmowie udałam się do pokoju spojrzałam na telefon a tam 2 nieodebrane połączenia i 2 sms od Konrada. Pierwszy sms ,, Cześć Lu co tam u Ciebie jak mija dzień?" a drugi ,, Mam nadzieje, że nie jesteś na mnie zła". Po chwili zadzwoniłam do niego, odebrał po pierwszym sygnale.
- Witam księżniczko. -  Zdenerwowałam się trochę.
- Cześć. Konrad proszę nie mów tak do mnie, ponieważ czuje się wtedy niezręcznie. - Powiedziałam
- No okej jak wolisz. Co powiesz na wypad na miasto jutro wieczorem?
- Nie dam rady, bo idę z mamą odwiedzić nowego sąsiada. 
- Hmm no nie wiem czy cię puszczę. - Zaśmiał się, mi jednak nie było do śmiechu. 
- Ha ha ha bardzo śmieszne. - Powiedziałam  z sarkazmem. - Daruj sobie. 
- Już dobrze nie denerwuj się tak. Wiec skoro nie masz czasu dla mnie wieczorem odwiozę cię do szkoły. Będę o 7.40 pod twoim domem. Dobranoc, śnij dobrze. - Powiedział po czym się rozłączył.
Wariat powiedziałam pod nosem, po czym spojrzałam na godzinę była już 18, wczesna godzina pomyślałam, że pójdę na spacer. Ubrałam kurtkę i wyszłam z domu przez 20 minut błądziłam ulicami mojego osiedla. Kiedy już mi się to znudziło usiadłam na ławce w pobliskim parku. Siedziałam tak dobre 10 minut i rozmyślałam w pewnym momencie ktoś się do mnie przysiadł. Trochę się wystraszyłam. Obok mnie siedział blondyn o niebieskich oczach 
- Cześć jestem Dawid. - Przedstawił się. 
- Lucy. - Odpowiedziałam po czym lekko się uśmiechnęłam.
- Tak w ogule to przepraszam bo pewnie cię trochę przestraszyłem.- Uśmiechną się przepraszająco.
- Nie będę ukrywać, tak trochę mnie przestraszyłeś. - Powiedziałam po czym zaczęliśmy się oboje śmiać. 
- Właśnie wracałem z uczelni kiedy cię zobaczyłem i postanowiłem zapytać czemu siedzisz tak późno sama w parku. Jestem twoim nowym sąsiadem tak dla jasności. 
- No tak mama coś wspominała, o tym, że mamy nowego sąsiada. Przygotuj się jutro na spotkanie, gdyż moja mama wraz ze mną chce cię przywitać. - Porozmawialiśmy jeszcze chwile i udaliśmy się do domów Dawid odprowadził mnie pod dom, pożegnaliśmy się i poszedł. Szybko wpadłam do domu i opowiedziałam mamie o dzisiejszym spotkaniu z sąsiadem. 

poniedziałek, 23 listopada 2015

Rozdział 10

# Z perspektywy Konrada.

Kiedy Lucy dowiedziała się, że Magda zostanie na noc w moim domu na pewno zrobiła się trochę zazdrosna widziałem, to po jej minie. Było to dość zabawnie, jednak nie chciałem jej denerwować. Dzisiejszy dzień musieliśmy spędzić w trójkę. Więc stwierdziłem, że na razie posiedzimy u mnie w domu i porozmawiamy a około 19 wyjdziemy na miasto. Starałem zrobić wszystko,aby dziewczyny się zaprzyjaźniły, nie wychodziło mi to dobrze więc zapytałem Lu czy chce wracać do domu, a ona bez zastanowienia wzięła torebkę rzuciła szorstkie cześć w kierunku Magdy i wyszła z pokoju. Przeprosiłem Magdę i wyszedłem za dziewczyną. Kiedy wsiedliśmy do auta zapytałem ją czemu tak postąpiła.
- Zrobiłam tak ponieważ widzę, że trochę wam przeszkadzam. - Odparła po czym się lekko uśmiechnęła.
- Przesadzasz, po prostu nie wiedziałem czy dobrze się czujesz w jej towarzystwie, więc zaproponowałem, że cie odwiozę. - To miłe, że nie jesteśmy razem a ona jest trochę zazdrosna.
- I bardzo dobrze zrobiłeś. - Odpowiedziała. Resztę drogi pokonaliśmy w milczeniu. Kiedy podjechaliśmy pod jej dom ona bez słowa wysiadła a ja stwierdziłem, że nie będę biegać za nią jak głupi i od razu odjechałem. Oczywiście, miałem wyrzuty, że tak postąpiłem jednak w domu czekała na mnie Magda więc nie mogłem jej tak zostawić.

# Z perspektywy Lucy.


Kiedy położyłam się na łóżku zaczęłam rozmyślać i tym jak dziecinnie się zachowałam. Nie powinnam mu pokazywać tego, że jestem zazdrosna. Cóż taka już jestem najpierw coś robię a później myślę. Poszłam wziąć prysznic a następnie oglądnęłam jakiś film i poszłam spać. Kiedy wstałam wykonałam wszystkie poranne czynności i udałam się do szkoły. Tam z Nikolą stwierdziłyśmy, że po szkole  wybierzemy się na siłownie. Jak postanowiłyśmy tak zrobiłyśmy przez 2 długie godziny ciężko ćwiczyłyśmy, aby rozładować to całe napięcie w środku nas. Na szczęście podziałało kiedy wyszłyśmy z siłowni oprócz zmęczenia czułyśmy się rewelacyjnie. Zamówiłyśmy taksówkę i wracałyśmy do domu. Nagle dostałam sms od Konrada ,, Cześć Lu jak się masz mógłbym wpaść do ciebie dziś ?" Stwierdziłam, że jestem za bardzo zmęczona i odmówiłam.
- Przydałoby sie zorganizować jakąś imprezkę co ? - Stwierdziła Nika.
- Masz racje poprzednia się nie udała. - Zaśmiałyśmy się.
- Ale Lu gdzie ? Może gdybyśmy pogadały z Konradem zgodziłby się... to by była najlepsza miejscówka bo nie ma rodziców w domu i jego dom jest duży. - Zapytała.
- No nie wiem, możesz go zapytać ale najlepiej by było gdyby zrobił to Maks. - Odpowiedziałam z niechęcią,wymieniłyśmy jeszcze kilka zdań na temat imprezy i taksówka była już pod moim domem więc pożegnałam się z przyjaciółką i poszłam. W domu czekała na mnie całkiem miła niespodzianka.

# Z perspektywy Nikoli.

Gdy dotarłam do domu zadzwoniłam do Maksa, żeby szybko do mnie wpadł, po kilku minutach siedział już u mnie w pokoju i uzgadnialiśmy szczegóły zbliżającej się imprezy po godzinie mieliśmy już wszystko zaplanowane. Szybko zadzwoniłam do Konrada, żeby uzgodnić gdzie się odbędzie jednak nie odbierał telefonu.
- Kocham cię najbardziej na świecie. - Powiedział Maks po czym mnie przytulił.
- Wiem skarbie ja ciebie też. - Odpowiedziałam po czym położyliśmy się na łóżku. Przez długi czas tonęliśmy sobie w ramionach, aż w końcu ręce Maksa zaczęły wędrować po moim ciele dotykały szyi, piersi, brzucha, pupy. Po chwili delikatnie ściągną mi bluzę a potem leginsy, cały czas mnie przy tym pieszcząc. Następnie sam zaczął się rozbierać.


czwartek, 5 listopada 2015

Cześć misie !!!

Cześć. 

Na razie zawieszam opowiadanie bo nie wiem czy wo gule ktoś to czyta jeżeli tak to proszę zostawcie komentarz pod tym postem bo dzięki temu będę wiedzieć, żeby pisać dalej :) 
Poza tym komentarze motywują mnie do pisania bo wiem, że to nie idzie na marne. 


Pozdrawiam Weronika :* 


poniedziałek, 26 października 2015

Rozdział 9

W końcu po całym weekendzie wyczekiwań nastał poniedziałek. Dziś obudziłam się trochę wcześniej ponieważ chciałam więcej czasu poświęcić na poranne czynności takie jak makijaż czy czesanie włosów. Kiedy zjadłam śniadanie i poranną toaletę nadszedł czas na makijaż stwierdziłam, że mogę bardziej się pomalować. Nałożyłam korektor, podkład, nad okiem zrobiłam zgrabną kreskę a usta wypełniłam czerwoną szminką. Następnie wyprostowałam moje długie, czarne włosy i zaczęłam się ubierać. Wybór padł na czarne rurki i czerwoną koszulę w czarną kratkę na to ubrałam ramoneskę i szalik a na nogi czarne botki. Wzięłam jeszcze tylko torebkę z książkami i wyszłam z domu, po kilku minutach doszłam na przystanek.
- A co ty tak dzisiaj ładnie wyglądasz. - Zapytała Nikol.
- Cześć. Normalnie wyglądam o co ci chodzi ? - W głębi cieszyłam się, że przyjaciółka zauważyła. Kiedy wysiadłyśmy z autobusu czekał na nas Maks.
- A co to czyżby nasza mała Lucy spotykała się po szkole z jakimś chłopakiem ? - Zapytał żartobliwie Maks.
- Ej ej zajmij się lepiej swoją dziewczyną. - Powiedziałam po czym poszłam do klasy, w której miały zaraz odbywać się pierwsze zajęcia. Miałam szczęście bo dziś w szkole nie było Mateusza, zresztą mam nadzieje, że po ostatnim incydencie szybko do mnie nie podejdzie. Nagle z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk przychodzącej wiadomości. Niestety nauczyciel od biologi też to usłyszał.
- Nikola ! Co to ma być ?!
- Przepraszam zapomniałam wyciszyć telefonu. - Szybko wyciągnęłam telefon i zaczęłam czytać wiadomość. Nadawcą oczywiście był Konrad. ,, Cześć księżniczko ! Co tam u Ciebie słychać ? Co Ty na to, abym po Ciebie przyjechał po szkole?". Zastanawiałam się co odpisać. Po chwili ostałam drugą wiadomość. ,, No nie daj się prosić". No dobra okej spotkam się z nim. ,, Okej o 15 czekam pod szkołą na Ciebie ". Odpisałam i zaczęłam uważać na lekcji. Następne kilka lekcji minęło szybko...zbyt szybko. Oczywiście przed szkołą czekał na mnie Konrad podeszłam szybkim krokiem do niego i się przywitałam.
 - Ślicznie dziś wyglądasz. - Powiedział po czym wsiadłam do samochodu.- Zapoznam Cię dzisiaj z kimś. - Uśmiechną się tajemniczo i odjechaliśmy spod szkoły.
- Mam nadzieje, że nie masz żadnych planów na dziś bo wrócisz późno do dominu. - Powiedział.
- A co na dzisiaj zaplanowałeś ?
- Więc najpierw pojedziemy do restauracji coś zjeść a później zapoznam cię z kimś. - Po zjedzonym obiedzie pojechaliśmy do domu Konrada a tam czekała na nas śliczna blondynka. Kiedy go zobaczyła od razu rzuciła się na niego i zaczęła go przytulać.
- Lu chciałbym ci przedstawić Magdę. Magda to moja przyjaciółka z dzieciństwa, przyleciała wczoraj z Niemiec i zostanie tutaj do jutra.

poniedziałek, 19 października 2015

Cześć ;)

Cześć!!!

Bardzo dawno mnie tu nie było i chce wiedzieć co tam u Was mróweczki ? Mam nadzieje, że dobrze ;) Dziś jest poniedzałek nowy tydzień wiec można zaczynać wszystko od nowa. Ja aktualnie jestem chora i ale stwierdzilam, że od dzisiaj będę się zdrowo odżywiać planuje juz to od jakiegoś czasu ale mam nadzieje, że teraz mi to wyjdzie :D Juz się zaczęła jesień liście robią się kolorowe i zaczyna się robić zimno czego nie lubię :/. Choć dziś była w miarę ładna pogoda słoneczko ładnie świeciło, ale i tak nie mogłam wyjść do domku bo musze się kurowac. Jak wam wogule miną dzień bo mi leniwie wstałam około godzinki 11 zrobiłam sobie śniadanko i cały dzień przeleżalam w łóżku oglądając ulubione seriale. A teraz właśnie sobie jem fit kanapki i pije ciepłą herbatkę z Londynu, którą bardzo polecam i jak tylko skończę pisać tą notkę zacznę pisać następny rozdział opowiadania ;) 






Rozdział 8

Po trzydziestu minutach wracaliśmy już od Nikoli przez całą drogę wo gule się do niego nie odzywałam. W końcu dojechaliśmy do domu. W kuchni przywitała nas mama gotująca obiad.
- Umyjcie ręce i zjecie obiad.- Powiedziała. Nie byliśmy wo gule głodni  więc odmówiliśmy. Poszłam do swojego pokoju a Konrad za mną, odłożyłam torebkę i położyłam się na łóżku.
- Kotku przepraszam, ale chciałem zrobić ci niespodziankę... - Miałam ochotę wybuchnąć śmiechem, był taki słodki jak się denerwował. Nie wytrzymałam śmiałam się jak głupia a on tylko patrzył się zdezorientowany.
- Nie jestem już na ciebie zła i proszę nie zwracaj się tak do mnie. - Kiedy to powiedziałam rzucił się na mnie i zaczął łaskotać. Po chwili uspokoiliśmy się. Położyliśmy się obok siebie i rozmawialiśmy o przyszłości. Obydwoje lubiliśmy wszystko planować.
- Lucy muszę już wracać do domu.
- Tak szybko ?!... No dobrze, ale obiecaj, że będziesz dzwonić.
- Oczywiście, że będę do Ciebie dzwonić.- Pocałował mnie w czoło po czym poszliśmy do salonu, Konrad pożegnał się z moją mamą i wyszedł z mojego domu. 
- Mamo czemu ostatnio nie wróciłaś do domu na noc ? - Zapytałam ciekawa.
- Może kogoś poznałam... ale na razie cie powinno to nie interesować.
- Ojej własnej córce nie powiesz jestem ciekawa. 
- Na razie się niczego nie dowiesz kochanie. - Powiedziała to i poszła do swojego pokoju. Jeżeli poznała faktycznie kogoś nowego to będzie ciekawie. Również udałam się do swojego pokoju. A tam zaczęłam myśleć o mnie i Konradzie... podoba mi się jednak znam go kilka dni  i muszę przystopować a jeżeli to tylko zauroczenie z jego lub mojej strony i minie po miesiącu. Porozmawiam z nim  o tym jak wróci do polski. Na razie po prostu musimy dać sobie spokój. Rozmyślałam  tak jeszcze dobrą godzinę, aż w końcu stwierdziłam, że zrobię wszystkie zadanie jakie mam na poniedziałek i trochę się pouczę. O godzinie 16 poszłam zjeść obiad, który przygotowała wcześniej moja mama. Nie mogłam dziś się na niczym skupić i nic zrobić w końcu zadzwoniłam do Nikoli i oznajmiłam jej, że wpadnę do niej za godzinkę i przy okazji przyniosę jej zeszyty,aby sobie uzupełniła notatki i zaległości. Spakowałam zeszyty do torebki, ubrałam kurtkę,czapkę, buty i wyszłam z domu stwierdziłam, że nie będę jechać autobusem tylko się przejdę spacerkiem. Po 15 minutach byłam u Nikoli. Drzwi otworzyła mi jej mama i zaprosiła mnie do środka. Przywitałam się i poszłam do pokoju przyjaciółki. 
- No cześć kaleko. - Przywitałam się i przytuliłam Nikole 
- Hahaha bardzo śmieszna jesteś. - Udawała obrażoną. - Lepiej opowiedz mi co jest między tobą a Konradem ? - Opowiedziałam jej o wszystkim, co postanowiłam i czego będę się trzymać. 
- No tak masz racje nie znacie się długo więc powinnaś uważać ale myślę, że na pewno nic złego Ci nie zrobi. 
- Pożyjemy zobaczymy ale jak na razie powiem mu, żeby dał sobie spokój. 
- Jak już chcesz. Jesteś głodna? - Zapytała przyjaciółka i bez mojej odpowiedzi udała się do kuchni aby zrobić nam kanapki. Kiedy zjadłyśmy stwierdziłam, że już pora na mnie i pójdę do domu. Niki stwierdziła, że kawałek mnie odprowadzi. Zaczęłyśmy rozmawiać o szkole. Opowiedziałam jej o akcji z Mateuszem. Po chwili Niki dostała sms od Maksa, że zaraz u niej będzie. 
- Kochana muszę już wracać. Do zobaczenia.- Pożegnała się ze mną i wróciła do domu. Pięć minut późnej również byłam w domu. Szybko przebrałam się w ciepłe dresiki zrobiłam sobie grzanki, gorącą czekoladę i poszłam oglądać mój ulubiony serial.
____________________________________________________________________
Myślę, że Wam się spodoba :* 

Wracam !!!

Powrót


Przepraszam Was, że tak długo mnie tutaj nie było. Przyznam się, że przez jakiś czas nie miałam weny ale powracam i będę pisać dalej. Mam nowe pomysły na nowe rozdziały już nie mogę się doczekać pisania :) Chciałabym dodawać rozdziały przynajmniej trzy razy w tygodniu. Specjalnie dla Was założyłam sobie gadu-gadu więc będziecie mogły się ze mną kontaktować :) 



Pozdrawiam Weronika :* 




środa, 5 sierpnia 2015

Rozdział 7

Gdyby nie dziewczyna, która przed chwilą weszła nie wiem co by się stało. Przerażona szybko z stamtąd uciekłam. Popłakana i zdyszana wleciałam jak torpeda do auta. Konrad spojrzał na mnie zdziwionym wzrokiem i zapytał co się stało, nie chciałam mu nic mówić ale nalegał.
- No dobra powiem Ci... po do naszej klasy doszedł nowy uczeń Mateusz. - Opowiedziałam mu wszystko. Strasznie się zdenerwował.
- Kurwa co za skurwysyn. Pożałuje chuj jebany. Gdzie macie teraz lekcje ?! - Zapytał zdenerwowany. Nic nie odpowiedziałam - Lucy jak mi nie powiesz to się dowiem od kogoś innego.
- W sali 23 matematykę. - Nic nie odpowiedział, wysiadł z auta i szybkim krokiem poszedł do szkoły. Oczywiście wybiegłam za nim, krzyczałam jak głupia żeby przestał ale on mnie nie słuchał. Wpadł do sali, w której mieliśmy lekcje wyciągną z niej na korytarz, uderzył go, wziął mnie za rękę i wyszliśmy ze szkoły. Wręcz wrzucił mnie do auta.
- Ałaaa! Co ty wyprawiasz? Nie możesz się tak zachowywać !
- Sorry ale nie pozwolę, żeby ktoś cie obmacywał - Na pewno każda dziewczyna by się z tego cieszyła ale nie ja, ja jestem nastawiona pokojowo do ludzi.
- Więc gdzie jedziemy ? - Zapytałam niecierpliwie.
-Zobaczysz -  Uśmiechną się i złapał moją dłoń jechaliśmy  w takiej pozycji przez cały czas. Po policzku spłynęła mi łza. Nie wiem dla czego on tak zachowuje się w stosunku do mnie. I tak nic z tego nie będzie bo przecież wyjeżdża... może po prostu się mną bawi. Na razie będę udawać, że wszystko jest w porządku. Po kilku minutach dojechaliśmy do szpitala. No,no kreatywnie jak na ostatni dzień spędzenia razem.
- Obiecałem rodzicom Nikoli, że przywiozę ją do domu. Zostań w aucie. -  Pocałował mnie i wyszedł. Po 10 minutach wrócili, przywitałam się z przyjaciółką i zaczęłyśmy rozmawiać o wszystkim, dowiedziałam się, że Maks wyjechał na 5 dni do Londynu. Po chwili Konrad złapał mnie za rękę i spletliśmy swoje dłonie tak jak przedtem zdziwiona popatrzyłam na niego a on pocałował mnie w czoło.
- No proszę, proszę nie było mnie kilka dni a tu taka nowina. Wiedziałam, że będziecie razem. - Cieszyła się przyjaciółka. Nie wiedziałam kompletnie co mam jej powiedzieć, jednak po chwili zastanowienia odparłam.
-  Ale my nie jesteśmy razem... poza tym Konrad wyjeżdża na 2 miesiące do rodziców. - Nikola dziwnie na mnie popatrzyła.
- Na jakie 2 miesiące chyba na 2 dni na cały weekend. Tak mówiłeś przecież mi i Maksowi.
- Eee nooo tak Nika wszystko zepsułaś ! Chciałem zrobić niespodziankę Lu... - Myślałam, że go uduszę.
- Poważnie Konrad... a ja tak się tym przejmowałam, że nie będziemy się widzieć tak długo. - W środku siebie byłam bardzo szczęśliwa, że wyjeżdża tylko na dwa dni, jednak postanowiłam jeszcze poudawać obrażoną. Po kilku minutach Nikola była spakowana i mogliśmy odwieść ją do domu.
___________________________________________________________________
Przepraszam, że nie było mnie tak długo ale wyjechałam na wakacje. Teraz rozdziały będę dodawać mniej więcej co 3 dni. 
Pozdrawiam. Weronika XO 

niedziela, 19 lipca 2015

Rozdział 6

Wtuliłam się w niego i tak leżeliśmy przez może godzinę, dwie... nie zwracałam uwagi na czas było mi tak dobrze w jego ramionach. Było mi strasznie przykro, że wyjeżdża. Może nie dawałam po sobie tego poznać ale właśnie tak było. Po policzku spłynęły mi zły... zauważył to, od razu usiadł i posadził mnie sobie na kolanach tak że nasze twarze dzieliły centymetry.
- Ejj mała nie płacz... będziemy utrzymywali ze sobą kontakt na pewno. Wyjeżdżam tam na 2 miesiące maksymalnie. - No super on wie jakie są długie te 2 miesiące ale co mogę zrobić... nic.  Spojrzałam na zegarek była już 20.
 - Odwieziesz mnie do domu ? - Zapytałam. Jego ręka znowu zaczęła jeździć po moim udzide.
- Oczywiście ale jak skończę.-  Mruczał mi do ucha. Pocałowałam go w dolną wargę. Położył mnie na łóżku i zaczą mnie całować a jego ręce błądziły po moich udach, nogach, pośladkach, brzuchu i piersiach. Cały czas miałam ciarki na ciele. Wydobył się ze mnie jęk podniecenia, gdy to usłyszał od razu przestał i  pocałował mnie w czoło.
- Chodź skarbie. Odwiozę Cię już.- Uśmiechną się smutno i podał mi rękę. Cały czas trzymał mnie za rękę. Już dawno się tak nie czułam, otworzył mi drzwi do samochodu i wsiadłam. Kiedy dojechaliśmy pod mój dom pocałował mnie.
- Dobranoc - Pożegnałam się.
- Dobranoc księżniczko. - Wysiadałam z auta, zdziwiłam się, że tak do mnie mówi, nie jesteśmy ze sobą ani nic. Od razu poszłam wziąć prysznic, I znowu zaczęłam o nim myśleć  o tym wszystkim co się stało dziś. Cały czas mnie czymś zaskakuje a ja niego. Kiedy skończyłam wieczorną toaletę, poszłam do swojego pokoju włączyłam na telefonie moją ulubioną składankę muzyczną i próbowałam zasnąć. Po chwili dostałam sms od Konrada ,, Dobranoc słoneczko kolorowych snów, jesteś najlepsza <3 odwiozę Cię rano do szkoły ". Ucieszył mnie tym sms jednak jak on może tak mówić, pisać skoro nie jesteśmy razem i on za niedługo wyjeżdża. Odpisałam mu tylko ,, Dobranoc :* " Nie mogłam długo zasnąć cały czas o nim myślałam... Rano znowu wstałam i wykonałam poranne czynności. Zostało mi jeszcze 10 minut do wyjścia, wyjrzałam przez okno na podjeździe stało już auto Konrada stwierdziłam, żę już wyjdę z domu. Pierwszy raz od kont się znamy nie otworzył mi drzwi.
- Cześć - Przywitałam się i dałam mu buziaka w policzek.
- Przyjadę po Ciebie po szkole dobrze ? - Zapytał głosem nie tolerującym sprzeciwu.
- Okej. Nie ma problemu. A co będziemy robić ? - Zapytałam.
- Cały dzień spędzę z Tobą ponieważ jednak wyjeżdżam jutro. - Powiedział smutnym głosem.
- Cooo ?! Ale jak  to miałeś wyjechać w poniedziałek.
- Chcesz iść na lekcje ? -  Zapytał z nadzieją, że nie, kiedy dojechaliśmy do szkoły.
- Nie... ale mam na pierwszej lekcji polski i muszę napisać z niego sprawdzian potem mogę się zwolnić.
- No to super będę tutaj na Ciebie czekać. - Pocałował mnie i wysiadłam. Kiedy zaczęła się lekcja nasz wychowawczyni weszła w towarzystwie ucznia, którego nie znałam.
- Dzień dobry wszystkim. To jest nasz nowy uczeń Mateusz.- Wskazała na bruneta stojącego obok.-
Z tego względu, że dziś doszedł nowy uczeń do naszej klasy sprawdzian przełożymy na poniedziałek- Wszyscy się oczywiście ucieszyli.- Proszę usiądź koło Lucy- No nie, super... jeszcze tego by brakowało, żeby jakiś obcy chłopak  zajmował miejsce mojej przyjaciółki.
- Nooo elo piękna.- Powiedział chłopak co bardzo mnie zdenerwowało.
- Przestań - Byłam mega zła na niego a to był dopiero początek lekcji jeszcze 40 minut.
- No no nie zadzieraj tak nosa mała. Ja już zrobię z tobą porządek. - Nie odzywałam się do niego. Jeszcze 5 minut do dzwonka i będę wolna.
-Co tak nic nie mówisz...obraziłaś się.- Cały czas pytał Mateusz.
- Bo co ?
- Ej no dobra przepraszam. - No no na pewno uwierzę ci pfff. W dupie go mam . Kiedy zabrzmiał dzwonek poszłam do szatni po kurtkę. W szatni oczywiście kto na mnie czekał... Mateusz a kto by inny. Podszedł do mnie i złapał mnie za ręce.
- A teraz chce przeprosić cie, że twoim zdaniem ci dokuczałem. - Przytulił mnie do siebie tak, że nie dałam się ruszyć, zaczął mnie całować oparł o ścianę i dotykał mnie w miejscach, których nie powinien, zaczęłam się szarpać.

____________________________________________________________________________
Drogi anonimie jeżeli Ci się nie podoba to nie czytaj  :) 

sobota, 18 lipca 2015

Rozdział 5

Kiedy obudził mnie budzik pomyślałam, żeby nie iść dziś do szkoły. Nic się nie stanie jak odpuszczę sobie jeden dzień nauki w szkole. Wyłączyłam go i poszłam dalej spać.

# Z perspektywy Konrada.

Obudziłem się o 7.00 wykonałem wszystkie poranne czynności i pojechałem do szkoły, teraz szczególnie muszę się uczyć ponieważ to jest mój ostatni rok nauki. Oczywiście jak to ja musiałem spóźnić się na pierwszą lekcje.
- O jak miło, że pan zaszczycił nas swoją obecnością ! - Powiedziała nauczycielka.
- Przepraszam.
- Dobrze usiądź - Wskazała mi wolne miejsce przez resztę lekcji myślałem o tym co się stało wczoraj i postanowiłem, że kupię jej bukiet róż i przyjadę pod jej dom. Tylko nie mam pojęcia czy pojedzie po szkole do szpitala. Napisałem do  niej sms ,, Lucy jedziesz po szkole do szpitala ? ". Po chwili odpisała ,, Nie nigdzie nie jadę ". Więc pojadę do niej.

# Z perspektywy Lucy

Kiedy odpisywałam Konradowi do pokoju weszła moja mama.
- Dlaczego nie poszłaś do szkoły kochanie ? - Wow pierwszy raz się mną za interesowała.
- Bo... nie  miałam ochoty. Dlaczego nie wróciłaś do domu na noc ? - Zapytałam zaciekawiona.
- Bo nie miałam ochoty. - Uśmiechnęła się i wyszła z pokoju. Tak, tak nie miała ochoty... na pewno. Ubrałam się i poszłam zrobić sobie śniadanie, kiedy skończyłam jeść wykonałam poranną toaletę i wymalowałam się. Była dopiero godzina 10 a ja nie miałam co robić więc stwierdziłam, że pojadę do szpitala. Po 30  minutach byłam na miejscu. Kiedy weszłam do sali, w której znajdowała się Nikola nie było Maksa zdziwiłam się może pojechał do domu odpocząć jeżeli tak to dobrze zrobił.
- Heej laska ! - Przywitałam się.
- Ooo cześć ! A czemu ty nie w szkole ? - Zapytała przyjaciółka
- Bo wolałam odwiedzić Ciebie - Zaśmiałam się - A tak na serio to chce o czymś z Tobą pogadać. - Opowiedziałam jej o wczorajszej sytuacji.
- Nie spodziewałabym się tego po nim... to ty musisz tak na niego działać ! - Śmiała się Nikola.
- No nie powiedziałabym... wiesz jest jeden problem nie chce mieć chłopaka już raz ktoś mnie bardzo zranił nie chce aby to się powtórzyło.
- Ja Cię rozumiem... minęły 3 lata i myślę, że powinnaś zacząć nowy etap w życiu. - Może ma racje powinnam się choć trochę odciąć od przeszłości i zacząć żyć normalnie. Posiedziałam jeszcze chwile i wróciłam do domu. Aaaa w domu czekała na mnie niespodzianka.
- Cześć Konrad. - Przywitałam się.
- No cześć miałaś dziś nie jechać do szpitala.
- Tak ale nie było mnie w szkole, nudziłam się więc pojechałam do Niki. Zresztą kto cię tutaj wpuścił ?
- Twoja mama. Wyszła przed chwila. - Moja mama ? Serio przecież ona pracuje we czwartki od 10 do 19 jakim cudem... Podszedł do mnie i dał mi buziaka w policzek a zaraz potem wyciągną z za pleców piękne róże i mi je wręczył. To było takie miłe.
- To co dziś będziemy robić? - Zapytałam z uśmiechem.
- Ej Lu kurde nie gniewasz się już na mnie ? - Zaczęłam się z niego śmiać.
- Nie głupku. - Pocałowałam go w policzek. Patrzył się na mnie ze zdziwieniem. Poszłam do kuchni aby zrobić nam coś do picia stwierdziłam, że na taką pogodę najlepsze będzie kakao.
- A kiedy Ty zaprosisz mnie do siebie ? - Zapytałam.
- Poważnie chcesz do mnie przyjść ?
- No tak inaczej bym o to nie pytała. - Powiedziałam ze zirytowaniem.
- Spokojnie. Nawet dziś, jeśli tego chcesz.
- Jak najbardziej. - Uśmiechnęłam się, gdy wychodziliśmy z domu Konrad najpierw mnie przytulił a potem złapał za pośladki i pocałował w czoło.
- Ej nie pozwalaj sobie ! - Próbowałam aby to zabrzmiało groźnie ale on zaczął się tylko śmiać. Przez całą drogę tak jak by poznawaliśmy się, rozmawialiśmy o sobie. Po około 20 minutach dojechaliśmy do jego domu jeżeli można to tak nazwać to była raczej posiadłość dom był bardzo duży a w okół niego piękny ogród. Konrad stwierdził, że mnie oprowadzi. Po 30 minutach w końcu skończył. Był to bardzo ładny nowoczesny dom z ogrodem i basenem. Powiedział mi, że jego rodzice pracują za granicą i przylatują do polski kilka razy w miesiącu. I od czasu do czasu zadzwonią nie przejmują się nim zresztą tak samo jak moja mama mną. Poszliśmy do jego pokoju. Zmęczona od razu położyłam się na jego ogromnym łóżku. On usiadł koło mnie i zaczą bawić się moimi włosami. Przez jakiś czas wo gule nie rozmawialiśmy. W końcu usiadłam naprzeciwko  niego po turecku, jego ręka teraz jeździła po mojej nodze coraz wyżej zatrzymała się na udzie. W końcu się odezwał.
- Musze ci coś powiedzieć bo... wyjeżdżam w poniedziałek do rodziców... nie wiem na ile. - Zrobiło mi się strasznie smutno.
- Rozumiem. Jednak nie jesteśmy ze sobą wiec nie będziemy jakoś bardzo tego przeżywać. - Jego oczy posmutniały.
- No tak nie jesteśmy razem. Ale przyzwyczaiłem się strasznie do ciebie. Mam nadzieje, że będziemy utrzymywali kontakt ze sobą od czasu do czasu. - Nic nie odpowiedziałam

Rozdział 4

Zaczęłam iść coraz szybciej, aż w  końcu ten ktoś uchylił szybę i pokazała się śmiejąca twarz Konrada.
- Głupku co ty wyprawiasz wiesz jak się ciebie wystraszyłam !!?- Zaczęłam na niego krzyczeć.
- Mmm głupku jak słodko. Hhahaha. Wsiadaj odwiozę cię do domu. - Zaproponował
- Śmiej się śmiej a gdybyś to nie ty jechał tylko ktoś inny i mnie porwał ?
- Gdyby tak się stało to obił bym mu mordę. A teraz wsiadaj. - Nie ma takiej opcji po pierwsze jest nachalny a po drugie mnie tak przestraszył.
- Nie dziękuję, idę właśnie na autobus.
- Na ten autobus, który właśnie odjeżdża? - O nieee, nie mam już innego autobusu co za głupek przez niego nie zdążyłam. Bez słowa wsiadłam do samochodu i ruszyliśmy. Przez całą drogę udawałam na niego obrażoną i się wo gule do niego nie odzywałam. Jednak kiedy podjechaliśmy pod mój dom zapytałam go czy chciałby wejść na chwile do środka.
-Nooo skoro mnie zapraszasz to nie wypada odmówić- Zaśmiał się, wysiadł z samochodu i otworzył mi najpierw drzwi w samochodzie a potem od domu. Zdziwiłam się ponieważ mojej mamy jeszcze nie było w domu, może jest jeszcze w pracy. Pomyślałam.
- Skoro wiesz już gdzie mój pokój to możesz tam iść a ja zrobię nam coś do jedzenia. Lubisz naleśniki ? - Zapytałam.
- Pewnie, że tak ale pozwolisz, że popatrzę na Ciebie. - Uśmiechną się i oparł się o blat. A ja zaczęłam wyciągać z szafek wszystkie potrzebne mi rzeczy i składniki. Krępowało mnie to, że tak na mnie patrzy więc wzięłam trochę mąki i go nią obsypałam.
- Co ty robisz. Ooo nie tak bawić się nie będziemy. - Wziął garść mąki i obsypał mnie nią. Biegaliśmy po całym domu jak małe dzieci w pewnym momencie złapał mnie w tali przysuną do siebie i posadził na blacie w kuchni. Nie zauważyłam, że koło mnie leży opakowanie z mąką ale Konrad tak i wysypał całą mąkę na moją głowę. Wtedy strasznie się zdenerwowałam.
- Przesadziłeś ! Wiesz jak dużo będę miała sprzątania i wo gule nie wiem czy mi to zejdzie z włosów ! - Zeskoczyłam z blatu i udałam się w stronę łazienki jednak on złapał mnie za nadgarstek a potem w tali  i odwrócił tak, że nasze twarze dzieliły centymetry.
- Przepraszam, pomogę Ci posprzątać i jeżeli będziesz  chciała to pomogę umyć ci włosy. - Zaśmiałam się. Przysuną mnie do siebie jeszcze bardziej tak, że nasze twarze dzieliły już milimetry. Cały czas patrzył się w moje oczy tak jak by czegoś szukał. Aż w końcu mnie pocałował na początku powolne, delikatne a potem szybkie i zachłanne. Oderwał się ode mnie. Sama byłam jeszcze w szoku od 3 lat się nie całowałam wo gule co to miało być znam go dopiero 3 dni i już się całujemy.
- Myślałem, że mnie przynajmniej uderzysz za to. - Powiedział zdziwiony. Sama się dziwiłam czemu tego nie zrobiłam. Odwróciłam się i poszłam do łazienki.
- Ej co się stało. Przepraszam jeżeli ci się to nie spodobało. - Pukał do drzwi. Jednak mu nie otworzyłam bo musiałam szybko zmyć mąkę z włosów i umyć się. Po 30 minutach wyszłam z łazienki.
- Lucy przepraszam Cię jeżeli Ci się to nie spodobało. - Powiedział po raz kolejny.
- Jest już po 22 powinieneś wracać już chyba do domu. - Odparłam smutno. Nie wiem czemu ale prawie wo gule nie byłam na niego zła.
- Pomogę Ci posprzątać i wtedy pojadę. Okej ?
- Skoro chcesz. Możesz posprzątać salon a ja kuchnie. - Zaproponowałam.
- Nie ma problemu. - W około 20 minut wysprzątaliśmy wszystko. Odprowadziłam do drzwi Konrada chciał pocałować mnie w policzek na pożegnanie ale nie zgodziłam się na to.
- Konrad daruj sobie. - Powiedziałam szybko.
- Przepraszam. Jedziesz jutro do szpitala ? - Zapytał.
- Nie wiem. Raczej nie. - Skłamałam bo nie chciałam aby przyjeżdżał po mnie.
- Jak się zdecydujesz to napisz, przyjadę po Ciebie. - Nie miałam takiego zamiaru. Albo pojadę autobusem albo nie pojadę wo gule.
- Dobranoc. - Pożegnałam się i zamknęłam drzwi. Poszłam do swojego pokoju i zaczęłam przeglądać fb. Jednak po chwili dostałam sms od Konrada ,, Jeszcze raz przepraszam. Dobrancoc :* " Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć, może ja mu się podobałam ale czy on mi ...

Rozdział 3

Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Byłam strasznie zmęczona, o niczym nie rozmawiałam z Konradem więc pomyślałam, że się nie obrazi jeśli na chwilę się zdrzemnę. 

# Z perspektywy Konrada.

Staliśmy już pod jej domem, spała tak słodko, że nie chciałem jej budzić. Pomyślałem, że najpierw pójdę i zapukam do drzwi i jeżeli ktoś je otworzy to wniosę ją do łóżka. I tak zrobiłem. Otworzyła mi drzwi mama Lucy. Przedstawiłem się, opowiedziałem jej o dzisiejszym dniu, wróciłem po Lucy i zaniosłem ją do łóżka kiedy ją położyłem pocałowałem ją w policzek i wyszedłem. Kiedy wróciłem do domu napisałem jej sms ,, Słodko spałaś więc nie chcaiłęm Cię budzić i wniosłem Cię do domu. Przyjadę jutro po Ciebie po szkole i pojedziemy do szpitala. Z tego co się orientuje kończysz zajęcia o 14.10 więc o tej godzinie będę czekał na Ciebie pod szkołą. Do zobaczenia ;) ". Odłożyłem telefon i poszedłem spać. 

# Z perspektywy Lucy.

Budzik obudził mnie o godzinie 6.45,zobaczyłam, że mam nie przeczytaną wiadomość. Po jej przeczytaniu było mi miło, że Konrad tak się mną zaopiekował ale jak miał czelność mi planować co będę robić dziś... miałam zamiar pojechać dziś do szpitala ale nie koniecznie z nim. Po chwili mu odpisałam ,, Skąd taka pewność, że z Tobą pojadę ? ". Żuciłam telefon na łóżko i poszłam wykonywać poranne czynności, kiedy wychodziłam z domu dostałam odpowiedź na mojego sms ,, Ponieważ, nie będziesz tłuc się autobusami i tak musiałabyś czekać  20 min na niego:) "
Kurde miał racje 20 minut czekania na tym mrozie to samobójstwo. Postanowiłam, że nic mu nie odpisze. Pierwszą miałam matematykę totalna udręka oczywiście musieliśmy napisać kartkówkę, z której pewnie dostane 3... Następne lekcje minęły mi dość szybko jednak ostatnia znowu się dłużyła, zastanawiałam się czy on faktycznie po mnie przyjedzie,czemu jest taki nachalny, jeżeli można to tak nazwać  czyzmoją przyjaciółką jest wszystko okej, strasznie się o nią martwiłam no i oczywiście co z Maksem. Zabrzmiał dzwonek, spakowałam książki, ubrałam kurtkę i wyszłam ze szkoły. Nie wiedziałam co mam robić czy szukać jego samochodu czy iść po prostu na przystanek... wybrałam 2 opcje choć miałam taką małą nadzieje, że przyjedzie po mnie bo strasznie było zimno. 
- Lucy ! - Usłyzałam, że ktoś mnie woła odwróciłam się i zobaczyłąm stojącego przed samochodem Konrada. 
- Będziesz tak stać czy wsiądziesz do auta ? - Zapytał i otworzył drzwi. Podeszłam i wsiadałm. 
- Cześć. Myślałam, że po mnie nie przyjedziesz. - Powiedziałam szczeże. Uśmiechną się iodpowiedzaił.
- Czyli jenak chcaiłaś, abym przyjechał. Jak Ci miną dzień w szkole ? - Zastanawiałam się co mu odpowiedzieć każdy mój dzień jest prawie taki sam.
- Normalnie. Rozmawiałeś z Maksem ? - Zapytałam. 
- Tak, tak zadzwoniłem do niego, powiedział, że z Niki jest już lepiej ale musi zostać jeszcze kilka dni na obserwacji i chce Cię przeprosić za wczoraj. A teraz jedziemy do restauracji na obiad. - Zdziwiłam się prawie wogule nie nie znamy a on chce mnie zabierać na obiadki. No w sumie trzeba od czegoś zacząć. Nieeeee Luuuu o czym ty myślisz nie będziesz miała chłopaka napewno nie takiego jak on.
- Nie ! Jedźmy od razu do szpitala. - Zbuntowałam się 
- Nie pozwole chodzić Ci głodnej pojedziemy do restauracji a potem do szpitala i koniec. Pozatym to jesy moje auto więc pojade tam gdzie chce.  - Nie odzywaliśmy się przez resztę drogi. Po około 5 minutach dojechaliśmy na miejsce. Restauracja była bardzo nowoczesna. Zamówiłam krewetki w sosie. Kiedy skończyliśmy jeść  Konrad popatrzył na mnie swoimi duzymi oczami i zapytał. 
- Będziesz się tak na mnie dalej gniewać ? Chciałem dobrze. Przepraszam. - Jaka ze mnie debilka...czemu gniewam się o to, że postawił mi obiad, zrobiło mi się go żal.
- Nie... to ja powinnam Cię przeprosić bo zachowałam się nie stosowanie. 
- No dobrze - Uśmiechną się. - Myślę, że możemy już iść. - Zapłacił i pojechaliśmy do szpitala kiedy dojechaliśmy na miejsce szybo udałam się w kierunku sali gdzie leczona była Nikola. Poczekałam na Konrada i weszliśmy do środa. Na łóżku siedziała uśmiechnięta Nikola a obok niej Maks obydwoje się śmiali.
- Cześć kochana. - Przywitałam się z przyjaciółką
- Cześć ooo widzę, że już poznałaś Konrada. Maks!!! Czemu mi o tym nie powiedziałeś. Patrz jak oni słodko ze sobą wyglądają. - Co ona wo gule gada. To pewnie przez to, że miała ten wypadek. 
- No pewnie, że super ze sobą wyglądamy - Przytulił się do mnie i zaczął się śmiać. Odepchnęłam go.
- Możesz przestać ?! - Powiedziałam wściekła. Po czym odsunęłam się od niego i usiadłam obok Nicoli. W tym samym momencie wstał Maks i zaczął rozmawiać o czymś z Konradem ale nie słuchałam bo Nikola zaczęła do mnie mówić. 
- Ejjj Lu co Ty taka nie w sosie ? Coś się stało ? - Zapytała.
- Nie, jest wszystko w porządku. Tylko trochę denerwuję mnie Konrad. Jest strasznie nachalny.
- Hahaha nie przejmuj się nim.
- A ty jak się czujesz?
- Wiesz no jest już dużo lepiej niż wczoraj jeszcze Maks cały czas przy mnie jest przed południem byli moi rodzice. Lekarz powiedział, że w piątek powinnam już wyjść ze szpitala. - W tym momencie weszli do sali chłopacy. 
- No to co Niki kiedy następna impreza? - Zapytał Konrad,wszyscy zaczęli się śmiać. O godzinie 21 stwierdziłam, że chce już wracać do domu. Pożegnałam się i wyszłam kiedy szłam na przystanek jakieś auto zaczęło zwalniać. Strasznie się przestraszyłam. 

_________________________________________________________________
I jest 3 rozdział. Mam do was taką prośbę jeżeli tutaj ktoś jest to niech skomentuje bo nie wiem czy pisać dalej ;) 
- Weronika XO 

wtorek, 14 lipca 2015

Rozdział 2

Znowu budzik obudził mnie o 6.45, wykonałam wszystkie poranne czynności . O godzinie 7.40 wyszłam z domu na przystanek jednak nie czekała tam na mnie moja przyjaciółka. Po chwili dostałam sms :
,, Siemanko Lu nie idę dziś do szkoły bo pomagam z Maksem przygotować dom u Konrada. Ale nie martw się około 17 będę u Ciebie. Do zobaczenia mała :*" 
No super przecież zapomniałam o tej imprezie. Trochę się stresuje bo nie będę znać tam nikogo oprócz Nikoli i Maksa. Ale jakoś dam rade. Postanowiłam, że po szkole wybiorę się na małe zakupy. O godzinie 14.10 zabrzmiał ostatni dzwonek. Spakowałam książki do torebki i wyszłam ze szkoły. Niestety nie miałam żadnego autobusu, który jechał w kierunku centrum dlatego musiałam zadzwonić po taksówkę. Po 20 minutach byłam na miejscu. Zaczęłam ,,zwiedzanie" galerii na początku nic nie mogłam znaleźć jednak po głębszych poszukiwaniach znalazłam śliczną czarną sukienkę miała delikatny dekolt, w tali była obcisła a potem tak ładnie rozkloszowana dochodziła przed kolano. Wzięłam do niej złoty naszyjnik i udałam się do kasy, zapłaciłam i szczęśliwa wróciłam do domu. Miałam jeszcze godzinę do przyjścia Nikoli. Więc szybko odgrzałam sobie zapiekankę w mikrofali, zjadłam i poszłam  wziąć odprężającą kąpiel, było tak cudownie jednak po 20 minutach musiałam wyjść z wanny ponieważ ktoś pukał do drzwi, owinęłam się w ręcznik i wyszłam z łazienki. Pomyślałam, że to mama po po prostu  zapomniała wziąć kluczy i teraz nie może wejść do środka. Jednak kiedy otworzyłam drzwi moim oczom ukazał się wyskoki szatyn o brązowych oczach. Jednak jego twarz była przestraszona od razu się przedstawił.
- Hej nazywam się Konrad i jestem przyjacielem Maksa. To u mnie miała być dzisiejsza impreza ale niestety się nie odbędzie... - Zastanawiałam się do czego zmierza.
- ... bo...bo Nikola, spadła ze schodów i straciła przytomność... zawiozłem ją do szpitala z Maksem on teraz tam jest a mi kazał przyjechać po ciebie. - Mówił szybko widać było, że jest przestraszony zresztą ja tez.
 - Ale wiesz czy to coś poważnego?! - Wręcz krzyczałam na niego. 
 - Nie nic nie wiem bo od razu przyjechałem po Ciebie.- Nie odpowiedziałam mu. Pobiegłam do pokoju się ubrać. Przez okno zobaczyłam,że czeka na na mnie koło  samochodu. Zbiegłam po schodach i udałam się w jego kierunku otworzył mi drzwi czego po nim bym się nie spodziewała uważałam, że on wie, że każda dziewczyna na niego poleci i nie musi robić takich gestów... zresztą o czym ja myślę znam go niecałe 10 minut. W samochodzie  wo gule nie rozmawialiśmy. Po 15 minutach byliśmy na miejscu od razu przywitał nas Maks i zaprowadził pod salę, w której była Nikola .
 - Wiadomo już co nią? - Spytałam Maksa. 
 - Są już wyniki ale niczego się nie dowiemy do puki nie przyjadą rodzice Niki. 
 - Kurde stary a jak to coś poważnego będziemy mieli przejebane, nawet nie o to chodzi ważne aby z nią wszystko było okej. - Kurcze Konrad tak bardzo się nią przejmował. 
- Ej chłopaki musimy być dobrej myśli.
Po chwili przyjechali rodzice, porozmawiali z lekarzem i zaraz wszystko nam  powiedzieli.
- Nikola ma wstrząs mózgu. - Poinformowała nas mama Nikoli - Nikola jest na razie nie przytomna ale za niedługo powinna odzyskać przytomność, tak przynajmniej mówi lekarz.- Odetchnęliśmy z ulgą. Maks nie pytając o pozwolenie szybko wszedł do sali gdzie leżała Nikola. Usiadł na krześle i zaczął całować rękę ukochanej. Następnie weszli rodzice Niki i lekarz. Niestety więcej osób nie mogło wejść więc musiałam zostać z Konradem na korytarzu. 

# Z perspektywy Konrada. 

Odkąd ją zobaczyłem  w tym ręczniku wyglądała tak niewinne, że poczułem, że muszę ją chronić  nie mogłem odwrócić od niej wzorku jest taka piękna ale nie tylko to się liczy, liczy się też charakter i wiele innych rzeczy. Chciałbym ją bardziej poznać. Może kiedyś nam to będzie dane ale nie teraz. 
 - Idziesz ze mną na papierosa bo muszę zapalić ? - Spytała.
 - Taka ładna i młoda dziewczyna będzie palić. - Zaśmiałem się. 
 - Nie będziesz mi mówił co mam robić. Zresztą prawie się nie znamy. - Hohoh była coraz bardziej zdenerwowana, wyglądała wtedy tak słodko. 
 - No to teraz mamy czas aby się zapoznać. 
 - Nikola leży w szpitalu tuż pod Twoim nosem a ty masz dobry humor, aby żartować!?
 - Dobra chodź już na tego papierosa. - Wyszliśmy przed szpital i odpaliliśmy papierosy. Było już późno i zimno zauważyłem, że Lucy się cała trzęsie. Ściągnąłem moją bluzę.
 - Proszę włóż  ją. - Zaproponowałem.
 - Nie dziękuję, nie jest mi zimno. Nie uwierzyłem jej. 
 - Proszę zrób to bo się przeziębisz. - Spojrzała na mnie swoimi brązowymi oczami i nie pewnie założyła ją na siebie.
 - Dziękuję, może wejdziemy do środka i zobaczymy co się dzieje ?
 - Oczywiście  proszę panie przodem. - Przepuściłem ją w wejściu. 
 - Gdzie wy byliście? Wszędzie was szukaliśmy. Niki już się obudziła i wszystko jest w porządku.- Powiedział ucieszony Maks 
 - Mogę do niej wejść ? - Zapytała Lucy 
 - Przykro mi  ale niestety nie ponieważ skończył się czas odwiedzin. Jutro będziesz mogła ją odwiedzić. Powiedziała mama Niki. 

# Z perspektywy Lucy

 Spojrzałam na zegarek była już 20. Kurde jak ja teraz wrócę do domu nie wzięłam ze sobą nic. Byłam strasznie zła na siebie bo zostałam skazana na Konrada. 
 - My już wracamy do domu, wam proponuje to samo. Dobranoc - Powiedział tata Niki i wyszedł a za nim jego żona. Spojrzeliśmy na Maksa. 
 - No co tak na mnie patrzycie. Ja tu zostaje na noc bo chce być przy niej. 
 - Maks ale powinieneś wrócić do domu wziąć prysznic coś zjeść, przespać się i do pero tutaj przyjechać. - Zaproponowałam.
- Słuchaj mnie mała nie będziesz mi mówić co mam robić to jest moja dziewczyna i mam zamiar tutaj zostać ! - Zaczął  krzyczeć 
- Ziom co ty wyprawiasz nie krzycz na nią tak ! Ona chce dla Ciebie dobrze. - Bronił mnie Konrad za co byłam mu bardzo wdzięczna bo sama nie miałam siły się kłócić. Zresztą wszyscy byli zmęczeni. Więc pewnie dlatego Maks się zdenerwował.
 - Jeżeli ona chce dla mnie dobrze to niech z tond idzie. - Powiedział
 - Dobrze okej skoro tego chcesz nie ma problemu pójdę sobie. Cześć.- Odwróciłam się i zaczęłam iść w kierunku wyjścia jednak po chwili  poczułam, że ktoś łapie mnie mocno za nadgarstek i odwraca, patrzył mi  się prosto w oczy, dzieliły nas centymetry od siebie.
 - Odwiozę cię do domu. - Poprosił nie to nie była prośba to było stwierdzenie. Nie miałam innego wyjścia. 
 - No dobrze. - Uśmiechnęłam się i poszłam w stronę auta. Teraz czekało nas 15 minut spędzonej jazdy sam na sam. 

_____________________________________________________________________
Jej koniec 2 rozdziału. Wiem, że na razie nic się nie dzieje ale to dopiero początek opowiadania. 
- Weronika XO

poniedziałek, 13 lipca 2015

Rozdział 1

Obudził mnie hałas budzika spojrzałam na godzinę zegar w telefonie pokazywał 6.45, dziś był poniedziałek a dokładnie 27 luty pierwszy dzień po feriach. Niechętnie wstałam z łóżka i udałam się do kuchni, aby zjeść śniadanie, zrobiłam sobie tosty z nutellą kiedy konsumowałam moje pyszne jedzonko przeglądałam fb i instagrama.Kiedy skończyłam jeść poszłam do toalety, żeby się ogarnąć i wymalować następnie ubrałam się  w czarne rurki i szarą bluzę. Spojrzałam na zegarek wskazywał już 7.40 szybkim ruchem wpakowałam książki do torebki, zbiegłam po schodach na dół do przedpokoju gdzie ubrałam buty i kurtkę. Wyszłam na zewnątrz skierowałam się w stronę przystanku autobusowego i  kiedy dotarłam na miejsce minęły 3 minuty, czekała już tam na mnie moja przyjaciółka Nikola.
- Cześć Niki. - Przywitałam się z koleżanką. 
- No siema. Jak tam po feriach ?- Zapytała Nikola 
- Wyjechałam na cały tydzień w Alpy z tatą, a później na 5 dni z mamą do zakopanego.A Ty robiłaś coś pożytecznego ? - Odrapałam. 
- Moi rodzice dostali urlop i wyjechali do Włoch z moją siostrą a ja zostałam w domu i całe ferie przesiedziałam z Maksem. - Przyjechał autobus, wsiadłyśmy do niego i zajęłyśmy miejsca. Usiadłam pod oknem, wyciągnęłam telefon, włożyłam słuchawki w uszy i zaczęłam słuchać muzyki. Zazdrościłam Nikoli tego, że ma chłopaka są ze sobą już 2 lata a ja od 3 lat nie miałam chłopaka w sumie to dlatego, że bałam się tego, że znowu jakiś chłopak tak bardzo mnie zrani jak mój były. No ale cóż życie toczy się dalej i trzeba o tamtym zapomnieć. Poza tym za niedługo będzie wiosna a to czas zakochanych. Z zamyślenia wyrwała mnie Nikola, która wyciągnęła mi słuchawki z uszu i oznajmiła, że musimy już wysiadać. Pod szkołą czekał na nas Maks przywitałyśmy się z nim i udaliśmy się na lekcje. Dziś miałam 7 lekcji, czas spędzony w szkole ciągną się strasznie długo niektórych uczniów nie było bo jeszcze nie wrócili z ferii lub odpoczywają po nich. Ja jednak stwierdziłam, że jeżeli przyjdę do szkoły zapulsuje tym nauczycielom i nie będę musiała nadrabiać zaległości. W końcu o godzinie 15 zabrzmiał upragniony dzwonek i mogliśmy iść do domu. Kiedy wychodziłam z klasy złapała mnie Nikola 
 - Lu bo ja teraz idę z Maksem do jego przyjaciela chcesz iść z nami ? - Zapytała. Nie miałam ochoty nigdzie iść. Więc odmówiłam przyjaciółce. 
 - Niki nie mam ochoty. Chce szybko wrócić do domu. Bo jestem zmęczona.
 - No dobrze jak chcesz. Zadzwonię do Ciebie jak wrócę do domu. Paaa. 
 - Okej. Na razie. - Pożegnałam się z przyjaciółką i poszłam na przystanek. Zaraz przyjechał autobus i w 10 minut byłam już w domu. Włączyłam telewizor w salonie i poszłam do kuchni przygotować sobie obiad. Przez chwile zastawiałam się co mogę ugotować, wybór padł na spaghetti. Po około godzinie miałam gotowy obiad kiedy go zjadłam i włożyłam naczynia do zmywarki udałam się do mojego pokoju,aby odrobić zadanie domowe i pouczyć się trochę na jutro. Kiedy skończyłam  akurat z pracy przyjechała moja mama wracała późno do domu bo jest projektantką a poza tym kilka lat temu rozstała się z moim tata więc nie ma za bardzo po co wracać szybko do domu co prawda jestem ja ale mam to 17 lat i uważa, że nie może mnie już niańczyć i ma racje. Była 18 zbiegłam po schodach do kuchni aby przywitać się z mamą. 
- Cześć mamo. Jak Ci minął dzień ? - zapytałam. 
- Bardzo dobrze mamy dużo zamówień i dobrze by było gdybym rozbudowała sklep. A Tobie ?  
- No to fantastycznie ! - Bardzo cieszyłam się z sukcesów mojej mamy - U mnie w sumie okej . Choć dzisiejszy dzień w szkole strasznie mi się dłużył. - Jeszcze chwile pogadałyśmy i poszłam wziąć prysznic  kiedy skończyłam wzięłam laptopa położyłam się na łóżku i zaczęłam pisać ze znajomym na fb po chwili  zadzwoniła do mnie Nikola.
- Cześć. Jak tam ? - zapytała 
- Hej. No ok nie ciekawie spędziłam dzisiejszy dzień. A u Ciebie ? 
- Więc poszliśmy z Maksem do tego jego przyjaciela prze sympatyczny gość. Posiedzieliśmy chwile u niego i odwiózł nas do domów. Mega super ma auto. I wiedz o tym, że jutro też tam idziemy bo robi małą imprezkę i ty idziesz z nami. 
- Ale ja nie mam ochoty nigdzie iść.
- Trudno nie interesuje mnie to jutro o 17 będę u ciebie. Pa. - Nawet nie zdążyłam nic powiedzieć bo od razu się rozłączyła. W sumie czemu nie może pójdę... raczej na pewno Nikola jak coś powie to zawsze tak musi być. Położyłam się i zasnęłam. 

________________________________________________________________________
Takie krótkie myślę, że się spodoba ;) 

Bohaterowie

Bohaterowie 



Lucy.
Ma 17 lat, uczy się w liceum jej najlepszą przyjaciółką
jest Nikola, chodzą razem do klasy. Wszyscy mówią do niej Lu.


Nikola.
17-nasto letnia dziewczyna, przyjaciółka Lu. Mówią na nią Niki 
Ma chłopaka Maksa. 



Maks.
Ma 17 lat i chodzi z Lu i Niki  do klasy. 
Najlepszy przyjaciel Konrada. Uwielbia tatuaże.



Konrad. 
Ma 19 lat, jest przyjacielem Maksa. Jest fanem szybkiej
jazdy sportowymi samochodami. 




Mateusz
Ma 17 lat jest nowym uczniem w klasie Lu i Niki.


Magda 
Przyjaciółka Konrada ma 19 lat,
cały czas jest zakochana w swoim przyjacielu.


Dawid
Nowy sąsiad Lu. Z czasem się zaprzyjaźniają czy
może z tego wyjść coś więcej ? 

Cześć. Coś o mnie :D

Witam! 

Nazywam się Weronika  i mam 15 lat. Chce tutaj napisać moje pierwsze opowiadanie o miłości, nie jestem wybitnie dobra z polskiego, więc nie zwracajcie uwagi na błędy interpunkcyjne :D 

Tutaj takie małe info: 
Sama wymyślam to opowiadanie i wszyscy bohaterowie są zmyśleni. 
Życzę miłego czytania i do następnego postu :) 



Pozdrawiam :) 
-Weronika XO