środa, 30 grudnia 2015

Rozdział 12

Znów rano obudziłam się o godzinie 6:45 od razu sprawdziłam insta i fb. Następnie udałam się do łazienki wykonać poranne czynności, a gdy już skończyłam  poszłam zjeść śniadanie, które zostawiła mi na stole mama wraz z liścikiem kiedy go przeczytałam okazało się, że wyjechała na pokaz do Paryża i wraca w przyszłym tygodniu. Super pomyślałam, będę musiała sama odwiedzić Dawida. Spojrzałam na zegarek była już 7:30 wiec szybko poszłam się ubrać. Po 5 minutach byłam już gotowa więc wyszłam z domu oczywiście na podjeździe czekał już na mnie Konrad w swoim samochodzie, przywitałam się z nim dając mu buziaka w policzek. Chłopak bardzo się ucieszył.
-Jak się spało. - Zapytał.
- Bardzo dobrze. - Powiedziałam z uśmiechem. - Nadal mieszka u ciebie Magda ?
- Tak trochę przedłużyła swój pobyt tutaj i zostaje do piątku. - Odpowiedział. Przez resztę drogi śmialiśmy się i żartowaliśmy. W końcu dojechaliśmy do mojej szkoły. Pożegnałam się i wyszłam z auta. Dziś lekcje skończyłam o 14.10, po wyjściu ze szkoły podbiegła do mnie Nicol.
- Cześć! Czemu cie nie było w szkole? - Zapytałam.
- Pogadamy o tym u ciebie w domu. Dobrze?
- Tak jasne nie ma problemu i przy okazji pomożesz mi upiec ciasto bo idę dziś odwiedzić nowego sąsiada. - Uśmiechnęłam się. Jednak widziałam, że Niki jest smutna i wystraszona. 20 minut później byłyśmy już u mnie w domu, zrobiłam przyjaciółce gorącą herbatę a ja sama zabrałam się za robienie ciasta.
- Opowiadaj co się dzieje. - Powiedziałam.
- Hmm bo widzisz. - Zaczęła. - Ostatnio kochałam się z Maksem, wiesz normalna rzecz ale dziś strasznie bolał mnie brzuch i rano wymiotowałam. Boję się, że ... - Nie dokończyła bo zaczęła płakać. Od razu przytuliłam przyjaciółkę i zaczęłam ją pocieszać.
- Niki, może zjadłaś coś nie świeżego i to ci zaszkodziło ?
- Nie, nie wykluczone.
- A robiłaś test. - Zapytałam.
- Chyba trochę za wcześnie na to jednak zrobię go w przyszłym tygodniu. - Obydwie w duchu miałyśmy nadzieje, że test nie pokaże dwóch kresek. Porozmawiałam jeszcze chwilę z przyjaciółką i poszła do domu. Ja zajęłam się kończeniem ciasta, około godziny 16 zaczęłam się zbierać, i poszłam do Dawida. Po kilku minutach już stałam pod jego drzwiami i dzwoniłam dzwonkiem, chwile potem otworzył je Dawid. Przywitał się ze mną uśmiechając się łobuzersko po czym pocałował mnie w policzek.
- Proszę wejdź. - Zaproponował.
- Gdzie zostawić ciasto ? - Zapytałam. Ręką wskazał na kuchnie. Zostawiłam je tam po czym usiadłam na kanapie w salonie, Dawid zrobił to samo i usiadł koło mnie. Od razu zaczęliśmy rozmawiać wypytywałam go prawie o wszystko między innymi czemu akurat tutaj się wprowadził, gdzie wcześniej mieszkał i tego typu rzeczy. Po około 2 godzinach spędzonego w ten sposób czasu z kolegą dostałam sms od Konrada z pytaniem jak się bawię z nowym sąsiadem, przewróciłam oczami i odłożyłam telefon. Dawid dziwnie się na mnie popatrzył. 
- Chłopak ? - Zapytał. Spaliłam buraka i odpowiedziałam. 
- Nie, nie to przyjaciel pyta jak się bawię. - Uśmiechnęłam się lekko. 
- Spoko. - Powiedział po czym teraz jemu zadzwonił telefon, odebrał i wyszedł z salonu. Kiedy wrócił przeprosił mnie i powiedział, że musi pilnie wyjść z domu. Pożegnaliśmy się i ruszyłam w kierunku domu. Po drodze odpisałam Konradowi i zadzwoniłam do przyjaciółki, oczywiście wypytałam jak się czuje i czy zrobiła już test. Dowiedziałam się tylko tyle, że już jest lepiej. Po skończonej rozmowie usiadłam na ławce przed domem i zaczęłam rozmyślać. 
________________________________________________________________________
I jest kolejny rozdział, wybaczcie, że taki krótki. 

czwartek, 24 grudnia 2015

Wesołych świąt !!!


Witam!

Dziś Wigilia a ja dostałam weny i o to pojawił na moim blogu nowy rozdział. Przepraszam Was za to, że tak długo nie pisałam ale po prostu brak mi weny :/ Bardzo chciałabym pisać chęci są ale weny nie ma. Tak wo gule to chciałabym życzyć Wam wesołych i spokojnych świąt Bożego Narodzenia to bardzo piękny czas, który spędzicie z rodziną :) Szczerze to nie czuje tych świąt u mnie w Krakowie śniegu brak :( Do następnego rozdziału !!! :D 

Pozdrawiam Weronika OX   

Rozdział 11


# Z perspektywy Lucy.

Kiedy weszłam do pokoju czekał na mnie śliczny bukiet czerwonych róż. Uśmiechnęłam się do siebie obok bukietu znalazłam mały liścik a jego treść brzmiała ;

,, Lucy chciałbym bardzo Cię przeprosić za to co stało
się w szkole nie powinienem się tak zachowywać,
wybacz mi.

                                                                                                             Mateusz"

Od razu straciłam humor, nie przepadam za tym typkiem i nic tego nie zmieni. Jeszcze 2 lata pomyślałam w duchu. Zabrałam potrzebne mi rzeczy i poszłam wziąć kąpiel, po 30 minutach relaksu musiałam wyjść z wanny ubrać się w piżamkę i położyć się spać. O godzinie 6:45 zadzwonił budzik i zaczęłam codzienną rutynę. Na przystanku oczywiście przywitała mnie Nicol. A pod szkołą jak zawsze Maks. Zostawiłam parę samą i dułam się wolnym krokiem do szatni zostawiłam tam płaszcz i poszłam do sali, w której miałam mieć pierwszą lekcje. Geografia szybko zleciała nawet załapałam dobrą ocenę z odpowiedzi. Następna była lekcja wychowawcza, na niej pani ogłosiła, że nie mamy dwóch ostatnich lekcji czyli wychodzimy o 12.25. Cały dzień dla siebie, jak miło pomyślałam. Po skończonych lekcjach wróciłam do domku a po drodze zahaczyłam jeszcze o sklep bo nie chciało robić mi się obiadu więc kupiłam sobie gotową pizze. Kiedy ją zjadłam poszłam się pouczyć i odrobić lekcję około godziny 17 wróciła moja mama przywitałam się z nią i chwile pogadałyśmy. Powiedziała mi, że mamy nowego sąsiada i wypadało by go odwiedzić. Stwierdziłyśmy, że jutro wieczorem wpadniemy do niego. Po skończonej rozmowie udałam się do pokoju spojrzałam na telefon a tam 2 nieodebrane połączenia i 2 sms od Konrada. Pierwszy sms ,, Cześć Lu co tam u Ciebie jak mija dzień?" a drugi ,, Mam nadzieje, że nie jesteś na mnie zła". Po chwili zadzwoniłam do niego, odebrał po pierwszym sygnale.
- Witam księżniczko. -  Zdenerwowałam się trochę.
- Cześć. Konrad proszę nie mów tak do mnie, ponieważ czuje się wtedy niezręcznie. - Powiedziałam
- No okej jak wolisz. Co powiesz na wypad na miasto jutro wieczorem?
- Nie dam rady, bo idę z mamą odwiedzić nowego sąsiada. 
- Hmm no nie wiem czy cię puszczę. - Zaśmiał się, mi jednak nie było do śmiechu. 
- Ha ha ha bardzo śmieszne. - Powiedziałam  z sarkazmem. - Daruj sobie. 
- Już dobrze nie denerwuj się tak. Wiec skoro nie masz czasu dla mnie wieczorem odwiozę cię do szkoły. Będę o 7.40 pod twoim domem. Dobranoc, śnij dobrze. - Powiedział po czym się rozłączył.
Wariat powiedziałam pod nosem, po czym spojrzałam na godzinę była już 18, wczesna godzina pomyślałam, że pójdę na spacer. Ubrałam kurtkę i wyszłam z domu przez 20 minut błądziłam ulicami mojego osiedla. Kiedy już mi się to znudziło usiadłam na ławce w pobliskim parku. Siedziałam tak dobre 10 minut i rozmyślałam w pewnym momencie ktoś się do mnie przysiadł. Trochę się wystraszyłam. Obok mnie siedział blondyn o niebieskich oczach 
- Cześć jestem Dawid. - Przedstawił się. 
- Lucy. - Odpowiedziałam po czym lekko się uśmiechnęłam.
- Tak w ogule to przepraszam bo pewnie cię trochę przestraszyłem.- Uśmiechną się przepraszająco.
- Nie będę ukrywać, tak trochę mnie przestraszyłeś. - Powiedziałam po czym zaczęliśmy się oboje śmiać. 
- Właśnie wracałem z uczelni kiedy cię zobaczyłem i postanowiłem zapytać czemu siedzisz tak późno sama w parku. Jestem twoim nowym sąsiadem tak dla jasności. 
- No tak mama coś wspominała, o tym, że mamy nowego sąsiada. Przygotuj się jutro na spotkanie, gdyż moja mama wraz ze mną chce cię przywitać. - Porozmawialiśmy jeszcze chwile i udaliśmy się do domów Dawid odprowadził mnie pod dom, pożegnaliśmy się i poszedł. Szybko wpadłam do domu i opowiedziałam mamie o dzisiejszym spotkaniu z sąsiadem.