niedziela, 19 lipca 2015

Rozdział 6

Wtuliłam się w niego i tak leżeliśmy przez może godzinę, dwie... nie zwracałam uwagi na czas było mi tak dobrze w jego ramionach. Było mi strasznie przykro, że wyjeżdża. Może nie dawałam po sobie tego poznać ale właśnie tak było. Po policzku spłynęły mi zły... zauważył to, od razu usiadł i posadził mnie sobie na kolanach tak że nasze twarze dzieliły centymetry.
- Ejj mała nie płacz... będziemy utrzymywali ze sobą kontakt na pewno. Wyjeżdżam tam na 2 miesiące maksymalnie. - No super on wie jakie są długie te 2 miesiące ale co mogę zrobić... nic.  Spojrzałam na zegarek była już 20.
 - Odwieziesz mnie do domu ? - Zapytałam. Jego ręka znowu zaczęła jeździć po moim udzide.
- Oczywiście ale jak skończę.-  Mruczał mi do ucha. Pocałowałam go w dolną wargę. Położył mnie na łóżku i zaczą mnie całować a jego ręce błądziły po moich udach, nogach, pośladkach, brzuchu i piersiach. Cały czas miałam ciarki na ciele. Wydobył się ze mnie jęk podniecenia, gdy to usłyszał od razu przestał i  pocałował mnie w czoło.
- Chodź skarbie. Odwiozę Cię już.- Uśmiechną się smutno i podał mi rękę. Cały czas trzymał mnie za rękę. Już dawno się tak nie czułam, otworzył mi drzwi do samochodu i wsiadłam. Kiedy dojechaliśmy pod mój dom pocałował mnie.
- Dobranoc - Pożegnałam się.
- Dobranoc księżniczko. - Wysiadałam z auta, zdziwiłam się, że tak do mnie mówi, nie jesteśmy ze sobą ani nic. Od razu poszłam wziąć prysznic, I znowu zaczęłam o nim myśleć  o tym wszystkim co się stało dziś. Cały czas mnie czymś zaskakuje a ja niego. Kiedy skończyłam wieczorną toaletę, poszłam do swojego pokoju włączyłam na telefonie moją ulubioną składankę muzyczną i próbowałam zasnąć. Po chwili dostałam sms od Konrada ,, Dobranoc słoneczko kolorowych snów, jesteś najlepsza <3 odwiozę Cię rano do szkoły ". Ucieszył mnie tym sms jednak jak on może tak mówić, pisać skoro nie jesteśmy razem i on za niedługo wyjeżdża. Odpisałam mu tylko ,, Dobranoc :* " Nie mogłam długo zasnąć cały czas o nim myślałam... Rano znowu wstałam i wykonałam poranne czynności. Zostało mi jeszcze 10 minut do wyjścia, wyjrzałam przez okno na podjeździe stało już auto Konrada stwierdziłam, żę już wyjdę z domu. Pierwszy raz od kont się znamy nie otworzył mi drzwi.
- Cześć - Przywitałam się i dałam mu buziaka w policzek.
- Przyjadę po Ciebie po szkole dobrze ? - Zapytał głosem nie tolerującym sprzeciwu.
- Okej. Nie ma problemu. A co będziemy robić ? - Zapytałam.
- Cały dzień spędzę z Tobą ponieważ jednak wyjeżdżam jutro. - Powiedział smutnym głosem.
- Cooo ?! Ale jak  to miałeś wyjechać w poniedziałek.
- Chcesz iść na lekcje ? -  Zapytał z nadzieją, że nie, kiedy dojechaliśmy do szkoły.
- Nie... ale mam na pierwszej lekcji polski i muszę napisać z niego sprawdzian potem mogę się zwolnić.
- No to super będę tutaj na Ciebie czekać. - Pocałował mnie i wysiadłam. Kiedy zaczęła się lekcja nasz wychowawczyni weszła w towarzystwie ucznia, którego nie znałam.
- Dzień dobry wszystkim. To jest nasz nowy uczeń Mateusz.- Wskazała na bruneta stojącego obok.-
Z tego względu, że dziś doszedł nowy uczeń do naszej klasy sprawdzian przełożymy na poniedziałek- Wszyscy się oczywiście ucieszyli.- Proszę usiądź koło Lucy- No nie, super... jeszcze tego by brakowało, żeby jakiś obcy chłopak  zajmował miejsce mojej przyjaciółki.
- Nooo elo piękna.- Powiedział chłopak co bardzo mnie zdenerwowało.
- Przestań - Byłam mega zła na niego a to był dopiero początek lekcji jeszcze 40 minut.
- No no nie zadzieraj tak nosa mała. Ja już zrobię z tobą porządek. - Nie odzywałam się do niego. Jeszcze 5 minut do dzwonka i będę wolna.
-Co tak nic nie mówisz...obraziłaś się.- Cały czas pytał Mateusz.
- Bo co ?
- Ej no dobra przepraszam. - No no na pewno uwierzę ci pfff. W dupie go mam . Kiedy zabrzmiał dzwonek poszłam do szatni po kurtkę. W szatni oczywiście kto na mnie czekał... Mateusz a kto by inny. Podszedł do mnie i złapał mnie za ręce.
- A teraz chce przeprosić cie, że twoim zdaniem ci dokuczałem. - Przytulił mnie do siebie tak, że nie dałam się ruszyć, zaczął mnie całować oparł o ścianę i dotykał mnie w miejscach, których nie powinien, zaczęłam się szarpać.

____________________________________________________________________________
Drogi anonimie jeżeli Ci się nie podoba to nie czytaj  :) 

sobota, 18 lipca 2015

Rozdział 5

Kiedy obudził mnie budzik pomyślałam, żeby nie iść dziś do szkoły. Nic się nie stanie jak odpuszczę sobie jeden dzień nauki w szkole. Wyłączyłam go i poszłam dalej spać.

# Z perspektywy Konrada.

Obudziłem się o 7.00 wykonałem wszystkie poranne czynności i pojechałem do szkoły, teraz szczególnie muszę się uczyć ponieważ to jest mój ostatni rok nauki. Oczywiście jak to ja musiałem spóźnić się na pierwszą lekcje.
- O jak miło, że pan zaszczycił nas swoją obecnością ! - Powiedziała nauczycielka.
- Przepraszam.
- Dobrze usiądź - Wskazała mi wolne miejsce przez resztę lekcji myślałem o tym co się stało wczoraj i postanowiłem, że kupię jej bukiet róż i przyjadę pod jej dom. Tylko nie mam pojęcia czy pojedzie po szkole do szpitala. Napisałem do  niej sms ,, Lucy jedziesz po szkole do szpitala ? ". Po chwili odpisała ,, Nie nigdzie nie jadę ". Więc pojadę do niej.

# Z perspektywy Lucy

Kiedy odpisywałam Konradowi do pokoju weszła moja mama.
- Dlaczego nie poszłaś do szkoły kochanie ? - Wow pierwszy raz się mną za interesowała.
- Bo... nie  miałam ochoty. Dlaczego nie wróciłaś do domu na noc ? - Zapytałam zaciekawiona.
- Bo nie miałam ochoty. - Uśmiechnęła się i wyszła z pokoju. Tak, tak nie miała ochoty... na pewno. Ubrałam się i poszłam zrobić sobie śniadanie, kiedy skończyłam jeść wykonałam poranną toaletę i wymalowałam się. Była dopiero godzina 10 a ja nie miałam co robić więc stwierdziłam, że pojadę do szpitala. Po 30  minutach byłam na miejscu. Kiedy weszłam do sali, w której znajdowała się Nikola nie było Maksa zdziwiłam się może pojechał do domu odpocząć jeżeli tak to dobrze zrobił.
- Heej laska ! - Przywitałam się.
- Ooo cześć ! A czemu ty nie w szkole ? - Zapytała przyjaciółka
- Bo wolałam odwiedzić Ciebie - Zaśmiałam się - A tak na serio to chce o czymś z Tobą pogadać. - Opowiedziałam jej o wczorajszej sytuacji.
- Nie spodziewałabym się tego po nim... to ty musisz tak na niego działać ! - Śmiała się Nikola.
- No nie powiedziałabym... wiesz jest jeden problem nie chce mieć chłopaka już raz ktoś mnie bardzo zranił nie chce aby to się powtórzyło.
- Ja Cię rozumiem... minęły 3 lata i myślę, że powinnaś zacząć nowy etap w życiu. - Może ma racje powinnam się choć trochę odciąć od przeszłości i zacząć żyć normalnie. Posiedziałam jeszcze chwile i wróciłam do domu. Aaaa w domu czekała na mnie niespodzianka.
- Cześć Konrad. - Przywitałam się.
- No cześć miałaś dziś nie jechać do szpitala.
- Tak ale nie było mnie w szkole, nudziłam się więc pojechałam do Niki. Zresztą kto cię tutaj wpuścił ?
- Twoja mama. Wyszła przed chwila. - Moja mama ? Serio przecież ona pracuje we czwartki od 10 do 19 jakim cudem... Podszedł do mnie i dał mi buziaka w policzek a zaraz potem wyciągną z za pleców piękne róże i mi je wręczył. To było takie miłe.
- To co dziś będziemy robić? - Zapytałam z uśmiechem.
- Ej Lu kurde nie gniewasz się już na mnie ? - Zaczęłam się z niego śmiać.
- Nie głupku. - Pocałowałam go w policzek. Patrzył się na mnie ze zdziwieniem. Poszłam do kuchni aby zrobić nam coś do picia stwierdziłam, że na taką pogodę najlepsze będzie kakao.
- A kiedy Ty zaprosisz mnie do siebie ? - Zapytałam.
- Poważnie chcesz do mnie przyjść ?
- No tak inaczej bym o to nie pytała. - Powiedziałam ze zirytowaniem.
- Spokojnie. Nawet dziś, jeśli tego chcesz.
- Jak najbardziej. - Uśmiechnęłam się, gdy wychodziliśmy z domu Konrad najpierw mnie przytulił a potem złapał za pośladki i pocałował w czoło.
- Ej nie pozwalaj sobie ! - Próbowałam aby to zabrzmiało groźnie ale on zaczął się tylko śmiać. Przez całą drogę tak jak by poznawaliśmy się, rozmawialiśmy o sobie. Po około 20 minutach dojechaliśmy do jego domu jeżeli można to tak nazwać to była raczej posiadłość dom był bardzo duży a w okół niego piękny ogród. Konrad stwierdził, że mnie oprowadzi. Po 30 minutach w końcu skończył. Był to bardzo ładny nowoczesny dom z ogrodem i basenem. Powiedział mi, że jego rodzice pracują za granicą i przylatują do polski kilka razy w miesiącu. I od czasu do czasu zadzwonią nie przejmują się nim zresztą tak samo jak moja mama mną. Poszliśmy do jego pokoju. Zmęczona od razu położyłam się na jego ogromnym łóżku. On usiadł koło mnie i zaczą bawić się moimi włosami. Przez jakiś czas wo gule nie rozmawialiśmy. W końcu usiadłam naprzeciwko  niego po turecku, jego ręka teraz jeździła po mojej nodze coraz wyżej zatrzymała się na udzie. W końcu się odezwał.
- Musze ci coś powiedzieć bo... wyjeżdżam w poniedziałek do rodziców... nie wiem na ile. - Zrobiło mi się strasznie smutno.
- Rozumiem. Jednak nie jesteśmy ze sobą wiec nie będziemy jakoś bardzo tego przeżywać. - Jego oczy posmutniały.
- No tak nie jesteśmy razem. Ale przyzwyczaiłem się strasznie do ciebie. Mam nadzieje, że będziemy utrzymywali kontakt ze sobą od czasu do czasu. - Nic nie odpowiedziałam

Rozdział 4

Zaczęłam iść coraz szybciej, aż w  końcu ten ktoś uchylił szybę i pokazała się śmiejąca twarz Konrada.
- Głupku co ty wyprawiasz wiesz jak się ciebie wystraszyłam !!?- Zaczęłam na niego krzyczeć.
- Mmm głupku jak słodko. Hhahaha. Wsiadaj odwiozę cię do domu. - Zaproponował
- Śmiej się śmiej a gdybyś to nie ty jechał tylko ktoś inny i mnie porwał ?
- Gdyby tak się stało to obił bym mu mordę. A teraz wsiadaj. - Nie ma takiej opcji po pierwsze jest nachalny a po drugie mnie tak przestraszył.
- Nie dziękuję, idę właśnie na autobus.
- Na ten autobus, który właśnie odjeżdża? - O nieee, nie mam już innego autobusu co za głupek przez niego nie zdążyłam. Bez słowa wsiadłam do samochodu i ruszyliśmy. Przez całą drogę udawałam na niego obrażoną i się wo gule do niego nie odzywałam. Jednak kiedy podjechaliśmy pod mój dom zapytałam go czy chciałby wejść na chwile do środka.
-Nooo skoro mnie zapraszasz to nie wypada odmówić- Zaśmiał się, wysiadł z samochodu i otworzył mi najpierw drzwi w samochodzie a potem od domu. Zdziwiłam się ponieważ mojej mamy jeszcze nie było w domu, może jest jeszcze w pracy. Pomyślałam.
- Skoro wiesz już gdzie mój pokój to możesz tam iść a ja zrobię nam coś do jedzenia. Lubisz naleśniki ? - Zapytałam.
- Pewnie, że tak ale pozwolisz, że popatrzę na Ciebie. - Uśmiechną się i oparł się o blat. A ja zaczęłam wyciągać z szafek wszystkie potrzebne mi rzeczy i składniki. Krępowało mnie to, że tak na mnie patrzy więc wzięłam trochę mąki i go nią obsypałam.
- Co ty robisz. Ooo nie tak bawić się nie będziemy. - Wziął garść mąki i obsypał mnie nią. Biegaliśmy po całym domu jak małe dzieci w pewnym momencie złapał mnie w tali przysuną do siebie i posadził na blacie w kuchni. Nie zauważyłam, że koło mnie leży opakowanie z mąką ale Konrad tak i wysypał całą mąkę na moją głowę. Wtedy strasznie się zdenerwowałam.
- Przesadziłeś ! Wiesz jak dużo będę miała sprzątania i wo gule nie wiem czy mi to zejdzie z włosów ! - Zeskoczyłam z blatu i udałam się w stronę łazienki jednak on złapał mnie za nadgarstek a potem w tali  i odwrócił tak, że nasze twarze dzieliły centymetry.
- Przepraszam, pomogę Ci posprzątać i jeżeli będziesz  chciała to pomogę umyć ci włosy. - Zaśmiałam się. Przysuną mnie do siebie jeszcze bardziej tak, że nasze twarze dzieliły już milimetry. Cały czas patrzył się w moje oczy tak jak by czegoś szukał. Aż w końcu mnie pocałował na początku powolne, delikatne a potem szybkie i zachłanne. Oderwał się ode mnie. Sama byłam jeszcze w szoku od 3 lat się nie całowałam wo gule co to miało być znam go dopiero 3 dni i już się całujemy.
- Myślałem, że mnie przynajmniej uderzysz za to. - Powiedział zdziwiony. Sama się dziwiłam czemu tego nie zrobiłam. Odwróciłam się i poszłam do łazienki.
- Ej co się stało. Przepraszam jeżeli ci się to nie spodobało. - Pukał do drzwi. Jednak mu nie otworzyłam bo musiałam szybko zmyć mąkę z włosów i umyć się. Po 30 minutach wyszłam z łazienki.
- Lucy przepraszam Cię jeżeli Ci się to nie spodobało. - Powiedział po raz kolejny.
- Jest już po 22 powinieneś wracać już chyba do domu. - Odparłam smutno. Nie wiem czemu ale prawie wo gule nie byłam na niego zła.
- Pomogę Ci posprzątać i wtedy pojadę. Okej ?
- Skoro chcesz. Możesz posprzątać salon a ja kuchnie. - Zaproponowałam.
- Nie ma problemu. - W około 20 minut wysprzątaliśmy wszystko. Odprowadziłam do drzwi Konrada chciał pocałować mnie w policzek na pożegnanie ale nie zgodziłam się na to.
- Konrad daruj sobie. - Powiedziałam szybko.
- Przepraszam. Jedziesz jutro do szpitala ? - Zapytał.
- Nie wiem. Raczej nie. - Skłamałam bo nie chciałam aby przyjeżdżał po mnie.
- Jak się zdecydujesz to napisz, przyjadę po Ciebie. - Nie miałam takiego zamiaru. Albo pojadę autobusem albo nie pojadę wo gule.
- Dobranoc. - Pożegnałam się i zamknęłam drzwi. Poszłam do swojego pokoju i zaczęłam przeglądać fb. Jednak po chwili dostałam sms od Konrada ,, Jeszcze raz przepraszam. Dobrancoc :* " Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć, może ja mu się podobałam ale czy on mi ...

Rozdział 3

Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Byłam strasznie zmęczona, o niczym nie rozmawiałam z Konradem więc pomyślałam, że się nie obrazi jeśli na chwilę się zdrzemnę. 

# Z perspektywy Konrada.

Staliśmy już pod jej domem, spała tak słodko, że nie chciałem jej budzić. Pomyślałem, że najpierw pójdę i zapukam do drzwi i jeżeli ktoś je otworzy to wniosę ją do łóżka. I tak zrobiłem. Otworzyła mi drzwi mama Lucy. Przedstawiłem się, opowiedziałem jej o dzisiejszym dniu, wróciłem po Lucy i zaniosłem ją do łóżka kiedy ją położyłem pocałowałem ją w policzek i wyszedłem. Kiedy wróciłem do domu napisałem jej sms ,, Słodko spałaś więc nie chcaiłęm Cię budzić i wniosłem Cię do domu. Przyjadę jutro po Ciebie po szkole i pojedziemy do szpitala. Z tego co się orientuje kończysz zajęcia o 14.10 więc o tej godzinie będę czekał na Ciebie pod szkołą. Do zobaczenia ;) ". Odłożyłem telefon i poszedłem spać. 

# Z perspektywy Lucy.

Budzik obudził mnie o godzinie 6.45,zobaczyłam, że mam nie przeczytaną wiadomość. Po jej przeczytaniu było mi miło, że Konrad tak się mną zaopiekował ale jak miał czelność mi planować co będę robić dziś... miałam zamiar pojechać dziś do szpitala ale nie koniecznie z nim. Po chwili mu odpisałam ,, Skąd taka pewność, że z Tobą pojadę ? ". Żuciłam telefon na łóżko i poszłam wykonywać poranne czynności, kiedy wychodziłam z domu dostałam odpowiedź na mojego sms ,, Ponieważ, nie będziesz tłuc się autobusami i tak musiałabyś czekać  20 min na niego:) "
Kurde miał racje 20 minut czekania na tym mrozie to samobójstwo. Postanowiłam, że nic mu nie odpisze. Pierwszą miałam matematykę totalna udręka oczywiście musieliśmy napisać kartkówkę, z której pewnie dostane 3... Następne lekcje minęły mi dość szybko jednak ostatnia znowu się dłużyła, zastanawiałam się czy on faktycznie po mnie przyjedzie,czemu jest taki nachalny, jeżeli można to tak nazwać  czyzmoją przyjaciółką jest wszystko okej, strasznie się o nią martwiłam no i oczywiście co z Maksem. Zabrzmiał dzwonek, spakowałam książki, ubrałam kurtkę i wyszłam ze szkoły. Nie wiedziałam co mam robić czy szukać jego samochodu czy iść po prostu na przystanek... wybrałam 2 opcje choć miałam taką małą nadzieje, że przyjedzie po mnie bo strasznie było zimno. 
- Lucy ! - Usłyzałam, że ktoś mnie woła odwróciłam się i zobaczyłąm stojącego przed samochodem Konrada. 
- Będziesz tak stać czy wsiądziesz do auta ? - Zapytał i otworzył drzwi. Podeszłam i wsiadałm. 
- Cześć. Myślałam, że po mnie nie przyjedziesz. - Powiedziałam szczeże. Uśmiechną się iodpowiedzaił.
- Czyli jenak chcaiłaś, abym przyjechał. Jak Ci miną dzień w szkole ? - Zastanawiałam się co mu odpowiedzieć każdy mój dzień jest prawie taki sam.
- Normalnie. Rozmawiałeś z Maksem ? - Zapytałam. 
- Tak, tak zadzwoniłem do niego, powiedział, że z Niki jest już lepiej ale musi zostać jeszcze kilka dni na obserwacji i chce Cię przeprosić za wczoraj. A teraz jedziemy do restauracji na obiad. - Zdziwiłam się prawie wogule nie nie znamy a on chce mnie zabierać na obiadki. No w sumie trzeba od czegoś zacząć. Nieeeee Luuuu o czym ty myślisz nie będziesz miała chłopaka napewno nie takiego jak on.
- Nie ! Jedźmy od razu do szpitala. - Zbuntowałam się 
- Nie pozwole chodzić Ci głodnej pojedziemy do restauracji a potem do szpitala i koniec. Pozatym to jesy moje auto więc pojade tam gdzie chce.  - Nie odzywaliśmy się przez resztę drogi. Po około 5 minutach dojechaliśmy na miejsce. Restauracja była bardzo nowoczesna. Zamówiłam krewetki w sosie. Kiedy skończyliśmy jeść  Konrad popatrzył na mnie swoimi duzymi oczami i zapytał. 
- Będziesz się tak na mnie dalej gniewać ? Chciałem dobrze. Przepraszam. - Jaka ze mnie debilka...czemu gniewam się o to, że postawił mi obiad, zrobiło mi się go żal.
- Nie... to ja powinnam Cię przeprosić bo zachowałam się nie stosowanie. 
- No dobrze - Uśmiechną się. - Myślę, że możemy już iść. - Zapłacił i pojechaliśmy do szpitala kiedy dojechaliśmy na miejsce szybo udałam się w kierunku sali gdzie leczona była Nikola. Poczekałam na Konrada i weszliśmy do środa. Na łóżku siedziała uśmiechnięta Nikola a obok niej Maks obydwoje się śmiali.
- Cześć kochana. - Przywitałam się z przyjaciółką
- Cześć ooo widzę, że już poznałaś Konrada. Maks!!! Czemu mi o tym nie powiedziałeś. Patrz jak oni słodko ze sobą wyglądają. - Co ona wo gule gada. To pewnie przez to, że miała ten wypadek. 
- No pewnie, że super ze sobą wyglądamy - Przytulił się do mnie i zaczął się śmiać. Odepchnęłam go.
- Możesz przestać ?! - Powiedziałam wściekła. Po czym odsunęłam się od niego i usiadłam obok Nicoli. W tym samym momencie wstał Maks i zaczął rozmawiać o czymś z Konradem ale nie słuchałam bo Nikola zaczęła do mnie mówić. 
- Ejjj Lu co Ty taka nie w sosie ? Coś się stało ? - Zapytała.
- Nie, jest wszystko w porządku. Tylko trochę denerwuję mnie Konrad. Jest strasznie nachalny.
- Hahaha nie przejmuj się nim.
- A ty jak się czujesz?
- Wiesz no jest już dużo lepiej niż wczoraj jeszcze Maks cały czas przy mnie jest przed południem byli moi rodzice. Lekarz powiedział, że w piątek powinnam już wyjść ze szpitala. - W tym momencie weszli do sali chłopacy. 
- No to co Niki kiedy następna impreza? - Zapytał Konrad,wszyscy zaczęli się śmiać. O godzinie 21 stwierdziłam, że chce już wracać do domu. Pożegnałam się i wyszłam kiedy szłam na przystanek jakieś auto zaczęło zwalniać. Strasznie się przestraszyłam. 

_________________________________________________________________
I jest 3 rozdział. Mam do was taką prośbę jeżeli tutaj ktoś jest to niech skomentuje bo nie wiem czy pisać dalej ;) 
- Weronika XO 

wtorek, 14 lipca 2015

Rozdział 2

Znowu budzik obudził mnie o 6.45, wykonałam wszystkie poranne czynności . O godzinie 7.40 wyszłam z domu na przystanek jednak nie czekała tam na mnie moja przyjaciółka. Po chwili dostałam sms :
,, Siemanko Lu nie idę dziś do szkoły bo pomagam z Maksem przygotować dom u Konrada. Ale nie martw się około 17 będę u Ciebie. Do zobaczenia mała :*" 
No super przecież zapomniałam o tej imprezie. Trochę się stresuje bo nie będę znać tam nikogo oprócz Nikoli i Maksa. Ale jakoś dam rade. Postanowiłam, że po szkole wybiorę się na małe zakupy. O godzinie 14.10 zabrzmiał ostatni dzwonek. Spakowałam książki do torebki i wyszłam ze szkoły. Niestety nie miałam żadnego autobusu, który jechał w kierunku centrum dlatego musiałam zadzwonić po taksówkę. Po 20 minutach byłam na miejscu. Zaczęłam ,,zwiedzanie" galerii na początku nic nie mogłam znaleźć jednak po głębszych poszukiwaniach znalazłam śliczną czarną sukienkę miała delikatny dekolt, w tali była obcisła a potem tak ładnie rozkloszowana dochodziła przed kolano. Wzięłam do niej złoty naszyjnik i udałam się do kasy, zapłaciłam i szczęśliwa wróciłam do domu. Miałam jeszcze godzinę do przyjścia Nikoli. Więc szybko odgrzałam sobie zapiekankę w mikrofali, zjadłam i poszłam  wziąć odprężającą kąpiel, było tak cudownie jednak po 20 minutach musiałam wyjść z wanny ponieważ ktoś pukał do drzwi, owinęłam się w ręcznik i wyszłam z łazienki. Pomyślałam, że to mama po po prostu  zapomniała wziąć kluczy i teraz nie może wejść do środka. Jednak kiedy otworzyłam drzwi moim oczom ukazał się wyskoki szatyn o brązowych oczach. Jednak jego twarz była przestraszona od razu się przedstawił.
- Hej nazywam się Konrad i jestem przyjacielem Maksa. To u mnie miała być dzisiejsza impreza ale niestety się nie odbędzie... - Zastanawiałam się do czego zmierza.
- ... bo...bo Nikola, spadła ze schodów i straciła przytomność... zawiozłem ją do szpitala z Maksem on teraz tam jest a mi kazał przyjechać po ciebie. - Mówił szybko widać było, że jest przestraszony zresztą ja tez.
 - Ale wiesz czy to coś poważnego?! - Wręcz krzyczałam na niego. 
 - Nie nic nie wiem bo od razu przyjechałem po Ciebie.- Nie odpowiedziałam mu. Pobiegłam do pokoju się ubrać. Przez okno zobaczyłam,że czeka na na mnie koło  samochodu. Zbiegłam po schodach i udałam się w jego kierunku otworzył mi drzwi czego po nim bym się nie spodziewała uważałam, że on wie, że każda dziewczyna na niego poleci i nie musi robić takich gestów... zresztą o czym ja myślę znam go niecałe 10 minut. W samochodzie  wo gule nie rozmawialiśmy. Po 15 minutach byliśmy na miejscu od razu przywitał nas Maks i zaprowadził pod salę, w której była Nikola .
 - Wiadomo już co nią? - Spytałam Maksa. 
 - Są już wyniki ale niczego się nie dowiemy do puki nie przyjadą rodzice Niki. 
 - Kurde stary a jak to coś poważnego będziemy mieli przejebane, nawet nie o to chodzi ważne aby z nią wszystko było okej. - Kurcze Konrad tak bardzo się nią przejmował. 
- Ej chłopaki musimy być dobrej myśli.
Po chwili przyjechali rodzice, porozmawiali z lekarzem i zaraz wszystko nam  powiedzieli.
- Nikola ma wstrząs mózgu. - Poinformowała nas mama Nikoli - Nikola jest na razie nie przytomna ale za niedługo powinna odzyskać przytomność, tak przynajmniej mówi lekarz.- Odetchnęliśmy z ulgą. Maks nie pytając o pozwolenie szybko wszedł do sali gdzie leżała Nikola. Usiadł na krześle i zaczął całować rękę ukochanej. Następnie weszli rodzice Niki i lekarz. Niestety więcej osób nie mogło wejść więc musiałam zostać z Konradem na korytarzu. 

# Z perspektywy Konrada. 

Odkąd ją zobaczyłem  w tym ręczniku wyglądała tak niewinne, że poczułem, że muszę ją chronić  nie mogłem odwrócić od niej wzorku jest taka piękna ale nie tylko to się liczy, liczy się też charakter i wiele innych rzeczy. Chciałbym ją bardziej poznać. Może kiedyś nam to będzie dane ale nie teraz. 
 - Idziesz ze mną na papierosa bo muszę zapalić ? - Spytała.
 - Taka ładna i młoda dziewczyna będzie palić. - Zaśmiałem się. 
 - Nie będziesz mi mówił co mam robić. Zresztą prawie się nie znamy. - Hohoh była coraz bardziej zdenerwowana, wyglądała wtedy tak słodko. 
 - No to teraz mamy czas aby się zapoznać. 
 - Nikola leży w szpitalu tuż pod Twoim nosem a ty masz dobry humor, aby żartować!?
 - Dobra chodź już na tego papierosa. - Wyszliśmy przed szpital i odpaliliśmy papierosy. Było już późno i zimno zauważyłem, że Lucy się cała trzęsie. Ściągnąłem moją bluzę.
 - Proszę włóż  ją. - Zaproponowałem.
 - Nie dziękuję, nie jest mi zimno. Nie uwierzyłem jej. 
 - Proszę zrób to bo się przeziębisz. - Spojrzała na mnie swoimi brązowymi oczami i nie pewnie założyła ją na siebie.
 - Dziękuję, może wejdziemy do środka i zobaczymy co się dzieje ?
 - Oczywiście  proszę panie przodem. - Przepuściłem ją w wejściu. 
 - Gdzie wy byliście? Wszędzie was szukaliśmy. Niki już się obudziła i wszystko jest w porządku.- Powiedział ucieszony Maks 
 - Mogę do niej wejść ? - Zapytała Lucy 
 - Przykro mi  ale niestety nie ponieważ skończył się czas odwiedzin. Jutro będziesz mogła ją odwiedzić. Powiedziała mama Niki. 

# Z perspektywy Lucy

 Spojrzałam na zegarek była już 20. Kurde jak ja teraz wrócę do domu nie wzięłam ze sobą nic. Byłam strasznie zła na siebie bo zostałam skazana na Konrada. 
 - My już wracamy do domu, wam proponuje to samo. Dobranoc - Powiedział tata Niki i wyszedł a za nim jego żona. Spojrzeliśmy na Maksa. 
 - No co tak na mnie patrzycie. Ja tu zostaje na noc bo chce być przy niej. 
 - Maks ale powinieneś wrócić do domu wziąć prysznic coś zjeść, przespać się i do pero tutaj przyjechać. - Zaproponowałam.
- Słuchaj mnie mała nie będziesz mi mówić co mam robić to jest moja dziewczyna i mam zamiar tutaj zostać ! - Zaczął  krzyczeć 
- Ziom co ty wyprawiasz nie krzycz na nią tak ! Ona chce dla Ciebie dobrze. - Bronił mnie Konrad za co byłam mu bardzo wdzięczna bo sama nie miałam siły się kłócić. Zresztą wszyscy byli zmęczeni. Więc pewnie dlatego Maks się zdenerwował.
 - Jeżeli ona chce dla mnie dobrze to niech z tond idzie. - Powiedział
 - Dobrze okej skoro tego chcesz nie ma problemu pójdę sobie. Cześć.- Odwróciłam się i zaczęłam iść w kierunku wyjścia jednak po chwili  poczułam, że ktoś łapie mnie mocno za nadgarstek i odwraca, patrzył mi  się prosto w oczy, dzieliły nas centymetry od siebie.
 - Odwiozę cię do domu. - Poprosił nie to nie była prośba to było stwierdzenie. Nie miałam innego wyjścia. 
 - No dobrze. - Uśmiechnęłam się i poszłam w stronę auta. Teraz czekało nas 15 minut spędzonej jazdy sam na sam. 

_____________________________________________________________________
Jej koniec 2 rozdziału. Wiem, że na razie nic się nie dzieje ale to dopiero początek opowiadania. 
- Weronika XO

poniedziałek, 13 lipca 2015

Rozdział 1

Obudził mnie hałas budzika spojrzałam na godzinę zegar w telefonie pokazywał 6.45, dziś był poniedziałek a dokładnie 27 luty pierwszy dzień po feriach. Niechętnie wstałam z łóżka i udałam się do kuchni, aby zjeść śniadanie, zrobiłam sobie tosty z nutellą kiedy konsumowałam moje pyszne jedzonko przeglądałam fb i instagrama.Kiedy skończyłam jeść poszłam do toalety, żeby się ogarnąć i wymalować następnie ubrałam się  w czarne rurki i szarą bluzę. Spojrzałam na zegarek wskazywał już 7.40 szybkim ruchem wpakowałam książki do torebki, zbiegłam po schodach na dół do przedpokoju gdzie ubrałam buty i kurtkę. Wyszłam na zewnątrz skierowałam się w stronę przystanku autobusowego i  kiedy dotarłam na miejsce minęły 3 minuty, czekała już tam na mnie moja przyjaciółka Nikola.
- Cześć Niki. - Przywitałam się z koleżanką. 
- No siema. Jak tam po feriach ?- Zapytała Nikola 
- Wyjechałam na cały tydzień w Alpy z tatą, a później na 5 dni z mamą do zakopanego.A Ty robiłaś coś pożytecznego ? - Odrapałam. 
- Moi rodzice dostali urlop i wyjechali do Włoch z moją siostrą a ja zostałam w domu i całe ferie przesiedziałam z Maksem. - Przyjechał autobus, wsiadłyśmy do niego i zajęłyśmy miejsca. Usiadłam pod oknem, wyciągnęłam telefon, włożyłam słuchawki w uszy i zaczęłam słuchać muzyki. Zazdrościłam Nikoli tego, że ma chłopaka są ze sobą już 2 lata a ja od 3 lat nie miałam chłopaka w sumie to dlatego, że bałam się tego, że znowu jakiś chłopak tak bardzo mnie zrani jak mój były. No ale cóż życie toczy się dalej i trzeba o tamtym zapomnieć. Poza tym za niedługo będzie wiosna a to czas zakochanych. Z zamyślenia wyrwała mnie Nikola, która wyciągnęła mi słuchawki z uszu i oznajmiła, że musimy już wysiadać. Pod szkołą czekał na nas Maks przywitałyśmy się z nim i udaliśmy się na lekcje. Dziś miałam 7 lekcji, czas spędzony w szkole ciągną się strasznie długo niektórych uczniów nie było bo jeszcze nie wrócili z ferii lub odpoczywają po nich. Ja jednak stwierdziłam, że jeżeli przyjdę do szkoły zapulsuje tym nauczycielom i nie będę musiała nadrabiać zaległości. W końcu o godzinie 15 zabrzmiał upragniony dzwonek i mogliśmy iść do domu. Kiedy wychodziłam z klasy złapała mnie Nikola 
 - Lu bo ja teraz idę z Maksem do jego przyjaciela chcesz iść z nami ? - Zapytała. Nie miałam ochoty nigdzie iść. Więc odmówiłam przyjaciółce. 
 - Niki nie mam ochoty. Chce szybko wrócić do domu. Bo jestem zmęczona.
 - No dobrze jak chcesz. Zadzwonię do Ciebie jak wrócę do domu. Paaa. 
 - Okej. Na razie. - Pożegnałam się z przyjaciółką i poszłam na przystanek. Zaraz przyjechał autobus i w 10 minut byłam już w domu. Włączyłam telewizor w salonie i poszłam do kuchni przygotować sobie obiad. Przez chwile zastawiałam się co mogę ugotować, wybór padł na spaghetti. Po około godzinie miałam gotowy obiad kiedy go zjadłam i włożyłam naczynia do zmywarki udałam się do mojego pokoju,aby odrobić zadanie domowe i pouczyć się trochę na jutro. Kiedy skończyłam  akurat z pracy przyjechała moja mama wracała późno do domu bo jest projektantką a poza tym kilka lat temu rozstała się z moim tata więc nie ma za bardzo po co wracać szybko do domu co prawda jestem ja ale mam to 17 lat i uważa, że nie może mnie już niańczyć i ma racje. Była 18 zbiegłam po schodach do kuchni aby przywitać się z mamą. 
- Cześć mamo. Jak Ci minął dzień ? - zapytałam. 
- Bardzo dobrze mamy dużo zamówień i dobrze by było gdybym rozbudowała sklep. A Tobie ?  
- No to fantastycznie ! - Bardzo cieszyłam się z sukcesów mojej mamy - U mnie w sumie okej . Choć dzisiejszy dzień w szkole strasznie mi się dłużył. - Jeszcze chwile pogadałyśmy i poszłam wziąć prysznic  kiedy skończyłam wzięłam laptopa położyłam się na łóżku i zaczęłam pisać ze znajomym na fb po chwili  zadzwoniła do mnie Nikola.
- Cześć. Jak tam ? - zapytała 
- Hej. No ok nie ciekawie spędziłam dzisiejszy dzień. A u Ciebie ? 
- Więc poszliśmy z Maksem do tego jego przyjaciela prze sympatyczny gość. Posiedzieliśmy chwile u niego i odwiózł nas do domów. Mega super ma auto. I wiedz o tym, że jutro też tam idziemy bo robi małą imprezkę i ty idziesz z nami. 
- Ale ja nie mam ochoty nigdzie iść.
- Trudno nie interesuje mnie to jutro o 17 będę u ciebie. Pa. - Nawet nie zdążyłam nic powiedzieć bo od razu się rozłączyła. W sumie czemu nie może pójdę... raczej na pewno Nikola jak coś powie to zawsze tak musi być. Położyłam się i zasnęłam. 

________________________________________________________________________
Takie krótkie myślę, że się spodoba ;) 

Bohaterowie

Bohaterowie 



Lucy.
Ma 17 lat, uczy się w liceum jej najlepszą przyjaciółką
jest Nikola, chodzą razem do klasy. Wszyscy mówią do niej Lu.


Nikola.
17-nasto letnia dziewczyna, przyjaciółka Lu. Mówią na nią Niki 
Ma chłopaka Maksa. 



Maks.
Ma 17 lat i chodzi z Lu i Niki  do klasy. 
Najlepszy przyjaciel Konrada. Uwielbia tatuaże.



Konrad. 
Ma 19 lat, jest przyjacielem Maksa. Jest fanem szybkiej
jazdy sportowymi samochodami. 




Mateusz
Ma 17 lat jest nowym uczniem w klasie Lu i Niki.


Magda 
Przyjaciółka Konrada ma 19 lat,
cały czas jest zakochana w swoim przyjacielu.


Dawid
Nowy sąsiad Lu. Z czasem się zaprzyjaźniają czy
może z tego wyjść coś więcej ? 

Cześć. Coś o mnie :D

Witam! 

Nazywam się Weronika  i mam 15 lat. Chce tutaj napisać moje pierwsze opowiadanie o miłości, nie jestem wybitnie dobra z polskiego, więc nie zwracajcie uwagi na błędy interpunkcyjne :D 

Tutaj takie małe info: 
Sama wymyślam to opowiadanie i wszyscy bohaterowie są zmyśleni. 
Życzę miłego czytania i do następnego postu :) 



Pozdrawiam :) 
-Weronika XO