# Z perspektywy Lucy.
Kiedy weszłam do pokoju czekał na mnie śliczny bukiet czerwonych róż. Uśmiechnęłam się do siebie obok bukietu znalazłam mały liścik a jego treść brzmiała ;
,, Lucy chciałbym bardzo Cię przeprosić za to co stało
się w szkole nie powinienem się tak zachowywać,
wybacz mi.
Mateusz"
Od razu straciłam humor, nie przepadam za tym typkiem i nic tego nie zmieni. Jeszcze 2 lata pomyślałam w duchu. Zabrałam potrzebne mi rzeczy i poszłam wziąć kąpiel, po 30 minutach relaksu musiałam wyjść z wanny ubrać się w piżamkę i położyć się spać. O godzinie 6:45 zadzwonił budzik i zaczęłam codzienną rutynę. Na przystanku oczywiście przywitała mnie Nicol. A pod szkołą jak zawsze Maks. Zostawiłam parę samą i dułam się wolnym krokiem do szatni zostawiłam tam płaszcz i poszłam do sali, w której miałam mieć pierwszą lekcje. Geografia szybko zleciała nawet załapałam dobrą ocenę z odpowiedzi. Następna była lekcja wychowawcza, na niej pani ogłosiła, że nie mamy dwóch ostatnich lekcji czyli wychodzimy o 12.25. Cały dzień dla siebie, jak miło pomyślałam. Po skończonych lekcjach wróciłam do domku a po drodze zahaczyłam jeszcze o sklep bo nie chciało robić mi się obiadu więc kupiłam sobie gotową pizze. Kiedy ją zjadłam poszłam się pouczyć i odrobić lekcję około godziny 17 wróciła moja mama przywitałam się z nią i chwile pogadałyśmy. Powiedziała mi, że mamy nowego sąsiada i wypadało by go odwiedzić. Stwierdziłyśmy, że jutro wieczorem wpadniemy do niego. Po skończonej rozmowie udałam się do pokoju spojrzałam na telefon a tam 2 nieodebrane połączenia i 2 sms od Konrada. Pierwszy sms ,, Cześć Lu co tam u Ciebie jak mija dzień?" a drugi ,, Mam nadzieje, że nie jesteś na mnie zła". Po chwili zadzwoniłam do niego, odebrał po pierwszym sygnale.
- Witam księżniczko. - Zdenerwowałam się trochę.
- Cześć. Konrad proszę nie mów tak do mnie, ponieważ czuje się wtedy niezręcznie. - Powiedziałam
- No okej jak wolisz. Co powiesz na wypad na miasto jutro wieczorem?
- Nie dam rady, bo idę z mamą odwiedzić nowego sąsiada.
- Hmm no nie wiem czy cię puszczę. - Zaśmiał się, mi jednak nie było do śmiechu.
- Ha ha ha bardzo śmieszne. - Powiedziałam z sarkazmem. - Daruj sobie.
- Już dobrze nie denerwuj się tak. Wiec skoro nie masz czasu dla mnie wieczorem odwiozę cię do szkoły. Będę o 7.40 pod twoim domem. Dobranoc, śnij dobrze. - Powiedział po czym się rozłączył.
Wariat powiedziałam pod nosem, po czym spojrzałam na godzinę była już 18, wczesna godzina pomyślałam, że pójdę na spacer. Ubrałam kurtkę i wyszłam z domu przez 20 minut błądziłam ulicami mojego osiedla. Kiedy już mi się to znudziło usiadłam na ławce w pobliskim parku. Siedziałam tak dobre 10 minut i rozmyślałam w pewnym momencie ktoś się do mnie przysiadł. Trochę się wystraszyłam. Obok mnie siedział blondyn o niebieskich oczach
- Cześć jestem Dawid. - Przedstawił się.
- Lucy. - Odpowiedziałam po czym lekko się uśmiechnęłam.
- Tak w ogule to przepraszam bo pewnie cię trochę przestraszyłem.- Uśmiechną się przepraszająco.
- Nie będę ukrywać, tak trochę mnie przestraszyłeś. - Powiedziałam po czym zaczęliśmy się oboje śmiać.
- Właśnie wracałem z uczelni kiedy cię zobaczyłem i postanowiłem zapytać czemu siedzisz tak późno sama w parku. Jestem twoim nowym sąsiadem tak dla jasności.
- No tak mama coś wspominała, o tym, że mamy nowego sąsiada. Przygotuj się jutro na spotkanie, gdyż moja mama wraz ze mną chce cię przywitać. - Porozmawialiśmy jeszcze chwile i udaliśmy się do domów Dawid odprowadził mnie pod dom, pożegnaliśmy się i poszedł. Szybko wpadłam do domu i opowiedziałam mamie o dzisiejszym spotkaniu z sąsiadem.