poniedziałek, 18 stycznia 2016

Krótkie info.

Cześć !

Jeżeli chcecie jeszcze więcej mnie to zapraszam na mój nowy blog https://anonymousstrangerblog.wordpress.com/ nie, nie pisze na nim opowiadania, dopiero zaczynam. Zachęcam do czytania :) 

środa, 30 grudnia 2015

Rozdział 12

Znów rano obudziłam się o godzinie 6:45 od razu sprawdziłam insta i fb. Następnie udałam się do łazienki wykonać poranne czynności, a gdy już skończyłam  poszłam zjeść śniadanie, które zostawiła mi na stole mama wraz z liścikiem kiedy go przeczytałam okazało się, że wyjechała na pokaz do Paryża i wraca w przyszłym tygodniu. Super pomyślałam, będę musiała sama odwiedzić Dawida. Spojrzałam na zegarek była już 7:30 wiec szybko poszłam się ubrać. Po 5 minutach byłam już gotowa więc wyszłam z domu oczywiście na podjeździe czekał już na mnie Konrad w swoim samochodzie, przywitałam się z nim dając mu buziaka w policzek. Chłopak bardzo się ucieszył.
-Jak się spało. - Zapytał.
- Bardzo dobrze. - Powiedziałam z uśmiechem. - Nadal mieszka u ciebie Magda ?
- Tak trochę przedłużyła swój pobyt tutaj i zostaje do piątku. - Odpowiedział. Przez resztę drogi śmialiśmy się i żartowaliśmy. W końcu dojechaliśmy do mojej szkoły. Pożegnałam się i wyszłam z auta. Dziś lekcje skończyłam o 14.10, po wyjściu ze szkoły podbiegła do mnie Nicol.
- Cześć! Czemu cie nie było w szkole? - Zapytałam.
- Pogadamy o tym u ciebie w domu. Dobrze?
- Tak jasne nie ma problemu i przy okazji pomożesz mi upiec ciasto bo idę dziś odwiedzić nowego sąsiada. - Uśmiechnęłam się. Jednak widziałam, że Niki jest smutna i wystraszona. 20 minut później byłyśmy już u mnie w domu, zrobiłam przyjaciółce gorącą herbatę a ja sama zabrałam się za robienie ciasta.
- Opowiadaj co się dzieje. - Powiedziałam.
- Hmm bo widzisz. - Zaczęła. - Ostatnio kochałam się z Maksem, wiesz normalna rzecz ale dziś strasznie bolał mnie brzuch i rano wymiotowałam. Boję się, że ... - Nie dokończyła bo zaczęła płakać. Od razu przytuliłam przyjaciółkę i zaczęłam ją pocieszać.
- Niki, może zjadłaś coś nie świeżego i to ci zaszkodziło ?
- Nie, nie wykluczone.
- A robiłaś test. - Zapytałam.
- Chyba trochę za wcześnie na to jednak zrobię go w przyszłym tygodniu. - Obydwie w duchu miałyśmy nadzieje, że test nie pokaże dwóch kresek. Porozmawiałam jeszcze chwilę z przyjaciółką i poszła do domu. Ja zajęłam się kończeniem ciasta, około godziny 16 zaczęłam się zbierać, i poszłam do Dawida. Po kilku minutach już stałam pod jego drzwiami i dzwoniłam dzwonkiem, chwile potem otworzył je Dawid. Przywitał się ze mną uśmiechając się łobuzersko po czym pocałował mnie w policzek.
- Proszę wejdź. - Zaproponował.
- Gdzie zostawić ciasto ? - Zapytałam. Ręką wskazał na kuchnie. Zostawiłam je tam po czym usiadłam na kanapie w salonie, Dawid zrobił to samo i usiadł koło mnie. Od razu zaczęliśmy rozmawiać wypytywałam go prawie o wszystko między innymi czemu akurat tutaj się wprowadził, gdzie wcześniej mieszkał i tego typu rzeczy. Po około 2 godzinach spędzonego w ten sposób czasu z kolegą dostałam sms od Konrada z pytaniem jak się bawię z nowym sąsiadem, przewróciłam oczami i odłożyłam telefon. Dawid dziwnie się na mnie popatrzył. 
- Chłopak ? - Zapytał. Spaliłam buraka i odpowiedziałam. 
- Nie, nie to przyjaciel pyta jak się bawię. - Uśmiechnęłam się lekko. 
- Spoko. - Powiedział po czym teraz jemu zadzwonił telefon, odebrał i wyszedł z salonu. Kiedy wrócił przeprosił mnie i powiedział, że musi pilnie wyjść z domu. Pożegnaliśmy się i ruszyłam w kierunku domu. Po drodze odpisałam Konradowi i zadzwoniłam do przyjaciółki, oczywiście wypytałam jak się czuje i czy zrobiła już test. Dowiedziałam się tylko tyle, że już jest lepiej. Po skończonej rozmowie usiadłam na ławce przed domem i zaczęłam rozmyślać. 
________________________________________________________________________
I jest kolejny rozdział, wybaczcie, że taki krótki. 

czwartek, 24 grudnia 2015

Wesołych świąt !!!


Witam!

Dziś Wigilia a ja dostałam weny i o to pojawił na moim blogu nowy rozdział. Przepraszam Was za to, że tak długo nie pisałam ale po prostu brak mi weny :/ Bardzo chciałabym pisać chęci są ale weny nie ma. Tak wo gule to chciałabym życzyć Wam wesołych i spokojnych świąt Bożego Narodzenia to bardzo piękny czas, który spędzicie z rodziną :) Szczerze to nie czuje tych świąt u mnie w Krakowie śniegu brak :( Do następnego rozdziału !!! :D 

Pozdrawiam Weronika OX   

Rozdział 11


# Z perspektywy Lucy.

Kiedy weszłam do pokoju czekał na mnie śliczny bukiet czerwonych róż. Uśmiechnęłam się do siebie obok bukietu znalazłam mały liścik a jego treść brzmiała ;

,, Lucy chciałbym bardzo Cię przeprosić za to co stało
się w szkole nie powinienem się tak zachowywać,
wybacz mi.

                                                                                                             Mateusz"

Od razu straciłam humor, nie przepadam za tym typkiem i nic tego nie zmieni. Jeszcze 2 lata pomyślałam w duchu. Zabrałam potrzebne mi rzeczy i poszłam wziąć kąpiel, po 30 minutach relaksu musiałam wyjść z wanny ubrać się w piżamkę i położyć się spać. O godzinie 6:45 zadzwonił budzik i zaczęłam codzienną rutynę. Na przystanku oczywiście przywitała mnie Nicol. A pod szkołą jak zawsze Maks. Zostawiłam parę samą i dułam się wolnym krokiem do szatni zostawiłam tam płaszcz i poszłam do sali, w której miałam mieć pierwszą lekcje. Geografia szybko zleciała nawet załapałam dobrą ocenę z odpowiedzi. Następna była lekcja wychowawcza, na niej pani ogłosiła, że nie mamy dwóch ostatnich lekcji czyli wychodzimy o 12.25. Cały dzień dla siebie, jak miło pomyślałam. Po skończonych lekcjach wróciłam do domku a po drodze zahaczyłam jeszcze o sklep bo nie chciało robić mi się obiadu więc kupiłam sobie gotową pizze. Kiedy ją zjadłam poszłam się pouczyć i odrobić lekcję około godziny 17 wróciła moja mama przywitałam się z nią i chwile pogadałyśmy. Powiedziała mi, że mamy nowego sąsiada i wypadało by go odwiedzić. Stwierdziłyśmy, że jutro wieczorem wpadniemy do niego. Po skończonej rozmowie udałam się do pokoju spojrzałam na telefon a tam 2 nieodebrane połączenia i 2 sms od Konrada. Pierwszy sms ,, Cześć Lu co tam u Ciebie jak mija dzień?" a drugi ,, Mam nadzieje, że nie jesteś na mnie zła". Po chwili zadzwoniłam do niego, odebrał po pierwszym sygnale.
- Witam księżniczko. -  Zdenerwowałam się trochę.
- Cześć. Konrad proszę nie mów tak do mnie, ponieważ czuje się wtedy niezręcznie. - Powiedziałam
- No okej jak wolisz. Co powiesz na wypad na miasto jutro wieczorem?
- Nie dam rady, bo idę z mamą odwiedzić nowego sąsiada. 
- Hmm no nie wiem czy cię puszczę. - Zaśmiał się, mi jednak nie było do śmiechu. 
- Ha ha ha bardzo śmieszne. - Powiedziałam  z sarkazmem. - Daruj sobie. 
- Już dobrze nie denerwuj się tak. Wiec skoro nie masz czasu dla mnie wieczorem odwiozę cię do szkoły. Będę o 7.40 pod twoim domem. Dobranoc, śnij dobrze. - Powiedział po czym się rozłączył.
Wariat powiedziałam pod nosem, po czym spojrzałam na godzinę była już 18, wczesna godzina pomyślałam, że pójdę na spacer. Ubrałam kurtkę i wyszłam z domu przez 20 minut błądziłam ulicami mojego osiedla. Kiedy już mi się to znudziło usiadłam na ławce w pobliskim parku. Siedziałam tak dobre 10 minut i rozmyślałam w pewnym momencie ktoś się do mnie przysiadł. Trochę się wystraszyłam. Obok mnie siedział blondyn o niebieskich oczach 
- Cześć jestem Dawid. - Przedstawił się. 
- Lucy. - Odpowiedziałam po czym lekko się uśmiechnęłam.
- Tak w ogule to przepraszam bo pewnie cię trochę przestraszyłem.- Uśmiechną się przepraszająco.
- Nie będę ukrywać, tak trochę mnie przestraszyłeś. - Powiedziałam po czym zaczęliśmy się oboje śmiać. 
- Właśnie wracałem z uczelni kiedy cię zobaczyłem i postanowiłem zapytać czemu siedzisz tak późno sama w parku. Jestem twoim nowym sąsiadem tak dla jasności. 
- No tak mama coś wspominała, o tym, że mamy nowego sąsiada. Przygotuj się jutro na spotkanie, gdyż moja mama wraz ze mną chce cię przywitać. - Porozmawialiśmy jeszcze chwile i udaliśmy się do domów Dawid odprowadził mnie pod dom, pożegnaliśmy się i poszedł. Szybko wpadłam do domu i opowiedziałam mamie o dzisiejszym spotkaniu z sąsiadem. 

poniedziałek, 23 listopada 2015

Rozdział 10

# Z perspektywy Konrada.

Kiedy Lucy dowiedziała się, że Magda zostanie na noc w moim domu na pewno zrobiła się trochę zazdrosna widziałem, to po jej minie. Było to dość zabawnie, jednak nie chciałem jej denerwować. Dzisiejszy dzień musieliśmy spędzić w trójkę. Więc stwierdziłem, że na razie posiedzimy u mnie w domu i porozmawiamy a około 19 wyjdziemy na miasto. Starałem zrobić wszystko,aby dziewczyny się zaprzyjaźniły, nie wychodziło mi to dobrze więc zapytałem Lu czy chce wracać do domu, a ona bez zastanowienia wzięła torebkę rzuciła szorstkie cześć w kierunku Magdy i wyszła z pokoju. Przeprosiłem Magdę i wyszedłem za dziewczyną. Kiedy wsiedliśmy do auta zapytałem ją czemu tak postąpiła.
- Zrobiłam tak ponieważ widzę, że trochę wam przeszkadzam. - Odparła po czym się lekko uśmiechnęła.
- Przesadzasz, po prostu nie wiedziałem czy dobrze się czujesz w jej towarzystwie, więc zaproponowałem, że cie odwiozę. - To miłe, że nie jesteśmy razem a ona jest trochę zazdrosna.
- I bardzo dobrze zrobiłeś. - Odpowiedziała. Resztę drogi pokonaliśmy w milczeniu. Kiedy podjechaliśmy pod jej dom ona bez słowa wysiadła a ja stwierdziłem, że nie będę biegać za nią jak głupi i od razu odjechałem. Oczywiście, miałem wyrzuty, że tak postąpiłem jednak w domu czekała na mnie Magda więc nie mogłem jej tak zostawić.

# Z perspektywy Lucy.


Kiedy położyłam się na łóżku zaczęłam rozmyślać i tym jak dziecinnie się zachowałam. Nie powinnam mu pokazywać tego, że jestem zazdrosna. Cóż taka już jestem najpierw coś robię a później myślę. Poszłam wziąć prysznic a następnie oglądnęłam jakiś film i poszłam spać. Kiedy wstałam wykonałam wszystkie poranne czynności i udałam się do szkoły. Tam z Nikolą stwierdziłyśmy, że po szkole  wybierzemy się na siłownie. Jak postanowiłyśmy tak zrobiłyśmy przez 2 długie godziny ciężko ćwiczyłyśmy, aby rozładować to całe napięcie w środku nas. Na szczęście podziałało kiedy wyszłyśmy z siłowni oprócz zmęczenia czułyśmy się rewelacyjnie. Zamówiłyśmy taksówkę i wracałyśmy do domu. Nagle dostałam sms od Konrada ,, Cześć Lu jak się masz mógłbym wpaść do ciebie dziś ?" Stwierdziłam, że jestem za bardzo zmęczona i odmówiłam.
- Przydałoby sie zorganizować jakąś imprezkę co ? - Stwierdziła Nika.
- Masz racje poprzednia się nie udała. - Zaśmiałyśmy się.
- Ale Lu gdzie ? Może gdybyśmy pogadały z Konradem zgodziłby się... to by była najlepsza miejscówka bo nie ma rodziców w domu i jego dom jest duży. - Zapytała.
- No nie wiem, możesz go zapytać ale najlepiej by było gdyby zrobił to Maks. - Odpowiedziałam z niechęcią,wymieniłyśmy jeszcze kilka zdań na temat imprezy i taksówka była już pod moim domem więc pożegnałam się z przyjaciółką i poszłam. W domu czekała na mnie całkiem miła niespodzianka.

# Z perspektywy Nikoli.

Gdy dotarłam do domu zadzwoniłam do Maksa, żeby szybko do mnie wpadł, po kilku minutach siedział już u mnie w pokoju i uzgadnialiśmy szczegóły zbliżającej się imprezy po godzinie mieliśmy już wszystko zaplanowane. Szybko zadzwoniłam do Konrada, żeby uzgodnić gdzie się odbędzie jednak nie odbierał telefonu.
- Kocham cię najbardziej na świecie. - Powiedział Maks po czym mnie przytulił.
- Wiem skarbie ja ciebie też. - Odpowiedziałam po czym położyliśmy się na łóżku. Przez długi czas tonęliśmy sobie w ramionach, aż w końcu ręce Maksa zaczęły wędrować po moim ciele dotykały szyi, piersi, brzucha, pupy. Po chwili delikatnie ściągną mi bluzę a potem leginsy, cały czas mnie przy tym pieszcząc. Następnie sam zaczął się rozbierać.


czwartek, 5 listopada 2015

Cześć misie !!!

Cześć. 

Na razie zawieszam opowiadanie bo nie wiem czy wo gule ktoś to czyta jeżeli tak to proszę zostawcie komentarz pod tym postem bo dzięki temu będę wiedzieć, żeby pisać dalej :) 
Poza tym komentarze motywują mnie do pisania bo wiem, że to nie idzie na marne. 


Pozdrawiam Weronika :* 


poniedziałek, 26 października 2015

Rozdział 9

W końcu po całym weekendzie wyczekiwań nastał poniedziałek. Dziś obudziłam się trochę wcześniej ponieważ chciałam więcej czasu poświęcić na poranne czynności takie jak makijaż czy czesanie włosów. Kiedy zjadłam śniadanie i poranną toaletę nadszedł czas na makijaż stwierdziłam, że mogę bardziej się pomalować. Nałożyłam korektor, podkład, nad okiem zrobiłam zgrabną kreskę a usta wypełniłam czerwoną szminką. Następnie wyprostowałam moje długie, czarne włosy i zaczęłam się ubierać. Wybór padł na czarne rurki i czerwoną koszulę w czarną kratkę na to ubrałam ramoneskę i szalik a na nogi czarne botki. Wzięłam jeszcze tylko torebkę z książkami i wyszłam z domu, po kilku minutach doszłam na przystanek.
- A co ty tak dzisiaj ładnie wyglądasz. - Zapytała Nikol.
- Cześć. Normalnie wyglądam o co ci chodzi ? - W głębi cieszyłam się, że przyjaciółka zauważyła. Kiedy wysiadłyśmy z autobusu czekał na nas Maks.
- A co to czyżby nasza mała Lucy spotykała się po szkole z jakimś chłopakiem ? - Zapytał żartobliwie Maks.
- Ej ej zajmij się lepiej swoją dziewczyną. - Powiedziałam po czym poszłam do klasy, w której miały zaraz odbywać się pierwsze zajęcia. Miałam szczęście bo dziś w szkole nie było Mateusza, zresztą mam nadzieje, że po ostatnim incydencie szybko do mnie nie podejdzie. Nagle z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk przychodzącej wiadomości. Niestety nauczyciel od biologi też to usłyszał.
- Nikola ! Co to ma być ?!
- Przepraszam zapomniałam wyciszyć telefonu. - Szybko wyciągnęłam telefon i zaczęłam czytać wiadomość. Nadawcą oczywiście był Konrad. ,, Cześć księżniczko ! Co tam u Ciebie słychać ? Co Ty na to, abym po Ciebie przyjechał po szkole?". Zastanawiałam się co odpisać. Po chwili ostałam drugą wiadomość. ,, No nie daj się prosić". No dobra okej spotkam się z nim. ,, Okej o 15 czekam pod szkołą na Ciebie ". Odpisałam i zaczęłam uważać na lekcji. Następne kilka lekcji minęło szybko...zbyt szybko. Oczywiście przed szkołą czekał na mnie Konrad podeszłam szybkim krokiem do niego i się przywitałam.
 - Ślicznie dziś wyglądasz. - Powiedział po czym wsiadłam do samochodu.- Zapoznam Cię dzisiaj z kimś. - Uśmiechną się tajemniczo i odjechaliśmy spod szkoły.
- Mam nadzieje, że nie masz żadnych planów na dziś bo wrócisz późno do dominu. - Powiedział.
- A co na dzisiaj zaplanowałeś ?
- Więc najpierw pojedziemy do restauracji coś zjeść a później zapoznam cię z kimś. - Po zjedzonym obiedzie pojechaliśmy do domu Konrada a tam czekała na nas śliczna blondynka. Kiedy go zobaczyła od razu rzuciła się na niego i zaczęła go przytulać.
- Lu chciałbym ci przedstawić Magdę. Magda to moja przyjaciółka z dzieciństwa, przyleciała wczoraj z Niemiec i zostanie tutaj do jutra.