Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Byłam strasznie zmęczona, o niczym nie rozmawiałam z Konradem więc pomyślałam, że się nie obrazi jeśli na chwilę się zdrzemnę.
# Z perspektywy Konrada.
Staliśmy już pod jej domem, spała tak słodko, że nie chciałem jej budzić. Pomyślałem, że najpierw pójdę i zapukam do drzwi i jeżeli ktoś je otworzy to wniosę ją do łóżka. I tak zrobiłem. Otworzyła mi drzwi mama Lucy. Przedstawiłem się, opowiedziałem jej o dzisiejszym dniu, wróciłem po Lucy i zaniosłem ją do łóżka kiedy ją położyłem pocałowałem ją w policzek i wyszedłem. Kiedy wróciłem do domu napisałem jej sms ,, Słodko spałaś więc nie chcaiłęm Cię budzić i wniosłem Cię do domu. Przyjadę jutro po Ciebie po szkole i pojedziemy do szpitala. Z tego co się orientuje kończysz zajęcia o 14.10 więc o tej godzinie będę czekał na Ciebie pod szkołą. Do zobaczenia ;) ". Odłożyłem telefon i poszedłem spać.
# Z perspektywy Lucy.
Budzik obudził mnie o godzinie 6.45,zobaczyłam, że mam nie przeczytaną wiadomość. Po jej przeczytaniu było mi miło, że Konrad tak się mną zaopiekował ale jak miał czelność mi planować co będę robić dziś... miałam zamiar pojechać dziś do szpitala ale nie koniecznie z nim. Po chwili mu odpisałam ,, Skąd taka pewność, że z Tobą pojadę ? ". Żuciłam telefon na łóżko i poszłam wykonywać poranne czynności, kiedy wychodziłam z domu dostałam odpowiedź na mojego sms ,, Ponieważ, nie będziesz tłuc się autobusami i tak musiałabyś czekać 20 min na niego:) "
Kurde miał racje 20 minut czekania na tym mrozie to samobójstwo. Postanowiłam, że nic mu nie odpisze. Pierwszą miałam matematykę totalna udręka oczywiście musieliśmy napisać kartkówkę, z której pewnie dostane 3... Następne lekcje minęły mi dość szybko jednak ostatnia znowu się dłużyła, zastanawiałam się czy on faktycznie po mnie przyjedzie,czemu jest taki nachalny, jeżeli można to tak nazwać czyzmoją przyjaciółką jest wszystko okej, strasznie się o nią martwiłam no i oczywiście co z Maksem. Zabrzmiał dzwonek, spakowałam książki, ubrałam kurtkę i wyszłam ze szkoły. Nie wiedziałam co mam robić czy szukać jego samochodu czy iść po prostu na przystanek... wybrałam 2 opcje choć miałam taką małą nadzieje, że przyjedzie po mnie bo strasznie było zimno.
- Lucy ! - Usłyzałam, że ktoś mnie woła odwróciłam się i zobaczyłąm stojącego przed samochodem Konrada.
- Będziesz tak stać czy wsiądziesz do auta ? - Zapytał i otworzył drzwi. Podeszłam i wsiadałm.
- Cześć. Myślałam, że po mnie nie przyjedziesz. - Powiedziałam szczeże. Uśmiechną się iodpowiedzaił.
- Czyli jenak chcaiłaś, abym przyjechał. Jak Ci miną dzień w szkole ? - Zastanawiałam się co mu odpowiedzieć każdy mój dzień jest prawie taki sam.
- Normalnie. Rozmawiałeś z Maksem ? - Zapytałam.
- Tak, tak zadzwoniłem do niego, powiedział, że z Niki jest już lepiej ale musi zostać jeszcze kilka dni na obserwacji i chce Cię przeprosić za wczoraj. A teraz jedziemy do restauracji na obiad. - Zdziwiłam się prawie wogule nie nie znamy a on chce mnie zabierać na obiadki. No w sumie trzeba od czegoś zacząć. Nieeeee Luuuu o czym ty myślisz nie będziesz miała chłopaka napewno nie takiego jak on.
- Nie ! Jedźmy od razu do szpitala. - Zbuntowałam się
- Nie pozwole chodzić Ci głodnej pojedziemy do restauracji a potem do szpitala i koniec. Pozatym to jesy moje auto więc pojade tam gdzie chce. - Nie odzywaliśmy się przez resztę drogi. Po około 5 minutach dojechaliśmy na miejsce. Restauracja była bardzo nowoczesna. Zamówiłam krewetki w sosie. Kiedy skończyliśmy jeść Konrad popatrzył na mnie swoimi duzymi oczami i zapytał.
- Będziesz się tak na mnie dalej gniewać ? Chciałem dobrze. Przepraszam. - Jaka ze mnie debilka...czemu gniewam się o to, że postawił mi obiad, zrobiło mi się go żal.
- Nie... to ja powinnam Cię przeprosić bo zachowałam się nie stosowanie.
- No dobrze - Uśmiechną się. - Myślę, że możemy już iść. - Zapłacił i pojechaliśmy do szpitala kiedy dojechaliśmy na miejsce szybo udałam się w kierunku sali gdzie leczona była Nikola. Poczekałam na Konrada i weszliśmy do środa. Na łóżku siedziała uśmiechnięta Nikola a obok niej Maks obydwoje się śmiali.
- Cześć kochana. - Przywitałam się z przyjaciółką
- Cześć ooo widzę, że już poznałaś Konrada. Maks!!! Czemu mi o tym nie powiedziałeś. Patrz jak oni słodko ze sobą wyglądają. - Co ona wo gule gada. To pewnie przez to, że miała ten wypadek.
- No pewnie, że super ze sobą wyglądamy - Przytulił się do mnie i zaczął się śmiać. Odepchnęłam go.
- Możesz przestać ?! - Powiedziałam wściekła. Po czym odsunęłam się od niego i usiadłam obok Nicoli. W tym samym momencie wstał Maks i zaczął rozmawiać o czymś z Konradem ale nie słuchałam bo Nikola zaczęła do mnie mówić.
- Ejjj Lu co Ty taka nie w sosie ? Coś się stało ? - Zapytała.
- Nie, jest wszystko w porządku. Tylko trochę denerwuję mnie Konrad. Jest strasznie nachalny.
- Hahaha nie przejmuj się nim.
- A ty jak się czujesz?
- Wiesz no jest już dużo lepiej niż wczoraj jeszcze Maks cały czas przy mnie jest przed południem byli moi rodzice. Lekarz powiedział, że w piątek powinnam już wyjść ze szpitala. - W tym momencie weszli do sali chłopacy.
- No to co Niki kiedy następna impreza? - Zapytał Konrad,wszyscy zaczęli się śmiać. O godzinie 21 stwierdziłam, że chce już wracać do domu. Pożegnałam się i wyszłam kiedy szłam na przystanek jakieś auto zaczęło zwalniać. Strasznie się przestraszyłam.
_________________________________________________________________
I jest 3 rozdział. Mam do was taką prośbę jeżeli tutaj ktoś jest to niech skomentuje bo nie wiem czy pisać dalej ;)
- Weronika XO
Super :)
OdpowiedzUsuń