sobota, 18 lipca 2015

Rozdział 4

Zaczęłam iść coraz szybciej, aż w  końcu ten ktoś uchylił szybę i pokazała się śmiejąca twarz Konrada.
- Głupku co ty wyprawiasz wiesz jak się ciebie wystraszyłam !!?- Zaczęłam na niego krzyczeć.
- Mmm głupku jak słodko. Hhahaha. Wsiadaj odwiozę cię do domu. - Zaproponował
- Śmiej się śmiej a gdybyś to nie ty jechał tylko ktoś inny i mnie porwał ?
- Gdyby tak się stało to obił bym mu mordę. A teraz wsiadaj. - Nie ma takiej opcji po pierwsze jest nachalny a po drugie mnie tak przestraszył.
- Nie dziękuję, idę właśnie na autobus.
- Na ten autobus, który właśnie odjeżdża? - O nieee, nie mam już innego autobusu co za głupek przez niego nie zdążyłam. Bez słowa wsiadłam do samochodu i ruszyliśmy. Przez całą drogę udawałam na niego obrażoną i się wo gule do niego nie odzywałam. Jednak kiedy podjechaliśmy pod mój dom zapytałam go czy chciałby wejść na chwile do środka.
-Nooo skoro mnie zapraszasz to nie wypada odmówić- Zaśmiał się, wysiadł z samochodu i otworzył mi najpierw drzwi w samochodzie a potem od domu. Zdziwiłam się ponieważ mojej mamy jeszcze nie było w domu, może jest jeszcze w pracy. Pomyślałam.
- Skoro wiesz już gdzie mój pokój to możesz tam iść a ja zrobię nam coś do jedzenia. Lubisz naleśniki ? - Zapytałam.
- Pewnie, że tak ale pozwolisz, że popatrzę na Ciebie. - Uśmiechną się i oparł się o blat. A ja zaczęłam wyciągać z szafek wszystkie potrzebne mi rzeczy i składniki. Krępowało mnie to, że tak na mnie patrzy więc wzięłam trochę mąki i go nią obsypałam.
- Co ty robisz. Ooo nie tak bawić się nie będziemy. - Wziął garść mąki i obsypał mnie nią. Biegaliśmy po całym domu jak małe dzieci w pewnym momencie złapał mnie w tali przysuną do siebie i posadził na blacie w kuchni. Nie zauważyłam, że koło mnie leży opakowanie z mąką ale Konrad tak i wysypał całą mąkę na moją głowę. Wtedy strasznie się zdenerwowałam.
- Przesadziłeś ! Wiesz jak dużo będę miała sprzątania i wo gule nie wiem czy mi to zejdzie z włosów ! - Zeskoczyłam z blatu i udałam się w stronę łazienki jednak on złapał mnie za nadgarstek a potem w tali  i odwrócił tak, że nasze twarze dzieliły centymetry.
- Przepraszam, pomogę Ci posprzątać i jeżeli będziesz  chciała to pomogę umyć ci włosy. - Zaśmiałam się. Przysuną mnie do siebie jeszcze bardziej tak, że nasze twarze dzieliły już milimetry. Cały czas patrzył się w moje oczy tak jak by czegoś szukał. Aż w końcu mnie pocałował na początku powolne, delikatne a potem szybkie i zachłanne. Oderwał się ode mnie. Sama byłam jeszcze w szoku od 3 lat się nie całowałam wo gule co to miało być znam go dopiero 3 dni i już się całujemy.
- Myślałem, że mnie przynajmniej uderzysz za to. - Powiedział zdziwiony. Sama się dziwiłam czemu tego nie zrobiłam. Odwróciłam się i poszłam do łazienki.
- Ej co się stało. Przepraszam jeżeli ci się to nie spodobało. - Pukał do drzwi. Jednak mu nie otworzyłam bo musiałam szybko zmyć mąkę z włosów i umyć się. Po 30 minutach wyszłam z łazienki.
- Lucy przepraszam Cię jeżeli Ci się to nie spodobało. - Powiedział po raz kolejny.
- Jest już po 22 powinieneś wracać już chyba do domu. - Odparłam smutno. Nie wiem czemu ale prawie wo gule nie byłam na niego zła.
- Pomogę Ci posprzątać i wtedy pojadę. Okej ?
- Skoro chcesz. Możesz posprzątać salon a ja kuchnie. - Zaproponowałam.
- Nie ma problemu. - W około 20 minut wysprzątaliśmy wszystko. Odprowadziłam do drzwi Konrada chciał pocałować mnie w policzek na pożegnanie ale nie zgodziłam się na to.
- Konrad daruj sobie. - Powiedziałam szybko.
- Przepraszam. Jedziesz jutro do szpitala ? - Zapytał.
- Nie wiem. Raczej nie. - Skłamałam bo nie chciałam aby przyjeżdżał po mnie.
- Jak się zdecydujesz to napisz, przyjadę po Ciebie. - Nie miałam takiego zamiaru. Albo pojadę autobusem albo nie pojadę wo gule.
- Dobranoc. - Pożegnałam się i zamknęłam drzwi. Poszłam do swojego pokoju i zaczęłam przeglądać fb. Jednak po chwili dostałam sms od Konrada ,, Jeszcze raz przepraszam. Dobrancoc :* " Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć, może ja mu się podobałam ale czy on mi ...

1 komentarz: