środa, 5 sierpnia 2015

Rozdział 7

Gdyby nie dziewczyna, która przed chwilą weszła nie wiem co by się stało. Przerażona szybko z stamtąd uciekłam. Popłakana i zdyszana wleciałam jak torpeda do auta. Konrad spojrzał na mnie zdziwionym wzrokiem i zapytał co się stało, nie chciałam mu nic mówić ale nalegał.
- No dobra powiem Ci... po do naszej klasy doszedł nowy uczeń Mateusz. - Opowiedziałam mu wszystko. Strasznie się zdenerwował.
- Kurwa co za skurwysyn. Pożałuje chuj jebany. Gdzie macie teraz lekcje ?! - Zapytał zdenerwowany. Nic nie odpowiedziałam - Lucy jak mi nie powiesz to się dowiem od kogoś innego.
- W sali 23 matematykę. - Nic nie odpowiedział, wysiadł z auta i szybkim krokiem poszedł do szkoły. Oczywiście wybiegłam za nim, krzyczałam jak głupia żeby przestał ale on mnie nie słuchał. Wpadł do sali, w której mieliśmy lekcje wyciągną z niej na korytarz, uderzył go, wziął mnie za rękę i wyszliśmy ze szkoły. Wręcz wrzucił mnie do auta.
- Ałaaa! Co ty wyprawiasz? Nie możesz się tak zachowywać !
- Sorry ale nie pozwolę, żeby ktoś cie obmacywał - Na pewno każda dziewczyna by się z tego cieszyła ale nie ja, ja jestem nastawiona pokojowo do ludzi.
- Więc gdzie jedziemy ? - Zapytałam niecierpliwie.
-Zobaczysz -  Uśmiechną się i złapał moją dłoń jechaliśmy  w takiej pozycji przez cały czas. Po policzku spłynęła mi łza. Nie wiem dla czego on tak zachowuje się w stosunku do mnie. I tak nic z tego nie będzie bo przecież wyjeżdża... może po prostu się mną bawi. Na razie będę udawać, że wszystko jest w porządku. Po kilku minutach dojechaliśmy do szpitala. No,no kreatywnie jak na ostatni dzień spędzenia razem.
- Obiecałem rodzicom Nikoli, że przywiozę ją do domu. Zostań w aucie. -  Pocałował mnie i wyszedł. Po 10 minutach wrócili, przywitałam się z przyjaciółką i zaczęłyśmy rozmawiać o wszystkim, dowiedziałam się, że Maks wyjechał na 5 dni do Londynu. Po chwili Konrad złapał mnie za rękę i spletliśmy swoje dłonie tak jak przedtem zdziwiona popatrzyłam na niego a on pocałował mnie w czoło.
- No proszę, proszę nie było mnie kilka dni a tu taka nowina. Wiedziałam, że będziecie razem. - Cieszyła się przyjaciółka. Nie wiedziałam kompletnie co mam jej powiedzieć, jednak po chwili zastanowienia odparłam.
-  Ale my nie jesteśmy razem... poza tym Konrad wyjeżdża na 2 miesiące do rodziców. - Nikola dziwnie na mnie popatrzyła.
- Na jakie 2 miesiące chyba na 2 dni na cały weekend. Tak mówiłeś przecież mi i Maksowi.
- Eee nooo tak Nika wszystko zepsułaś ! Chciałem zrobić niespodziankę Lu... - Myślałam, że go uduszę.
- Poważnie Konrad... a ja tak się tym przejmowałam, że nie będziemy się widzieć tak długo. - W środku siebie byłam bardzo szczęśliwa, że wyjeżdża tylko na dwa dni, jednak postanowiłam jeszcze poudawać obrażoną. Po kilku minutach Nikola była spakowana i mogliśmy odwieść ją do domu.
___________________________________________________________________
Przepraszam, że nie było mnie tak długo ale wyjechałam na wakacje. Teraz rozdziały będę dodawać mniej więcej co 3 dni. 
Pozdrawiam. Weronika XO 

7 komentarzy:

  1. Boooskoooo!!! :) błagam cię jak masz możliwość to dodawaj częściej, bo te 3 dni to tak jak wieczność :( :( nie wytrzymam :( zyczę weny i miłych wakacji :) P.S. Wspaniale piszesz :) życzę weny :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda na to, że jesteśmy rówieśniczkami, a ja nigdy nie publikowałam. Zainspirowałaś mnie

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy następny rozdział :o ?? Czekam już 6 dni :( :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze!! Jeszcze!! Fantastycznie piszesz :) Mam nadzieję, że Lucy jeszcze poudaje obrażoną :D a Konrad będzie ją przepraszał :) :D pozdrawiam i weeeennnnyyy :* buziaczki :* :* ~Roza

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniały rozdział :* czekam na next pozdrawiam i życzę weny :D

    OdpowiedzUsuń